Basta !.. ( reedit )

Podnoszą mi coponiektórzy ciśnienie jak zwykle… a jeszcze wczoraj było tak:

…No i stało się – Ktoś o zrytym bereciku zaraportował moje konto w tak podły sposób, że odechciewa mi się tego komentować…

Trudno – pomagałem, zarywałem noce i dnie, szukałem wciąż nowych sposobów radzenia sobie z chorobami a Wy tak mi się odpłaciliście…?

Nie wiem czy kiedykolwiek wrócę i kiedykolwiek jeszcze podam komuś pomocną dłoń – miarka się przebrała i odechciało mi się bo takiej „wdzięczności” się nie spodziewałem … „

nic mnie tak nie wycisza jak samotny spacer w cichej części Howell Wood

A co ja się będę irytował osobami toksycznymi, maluczkimi i złośliwymi zawistnikami. Wytrzymam kolejny tygodniowy ban całkowicie ograniczający mi aktywność zarówno na eFBuku jak i w Messengerze. Wszak jest jeszcze wspaniałe życie w realu i to właśnie ono daje mi najwięcej satysfakcji. Niech dalej się babrają w tym swoim bagienku nienawiści i maluczkości – ja byłem, jestem i dalej będę sobą – Starym Zgredem czy to się komuś podoba czy nie. Zbyt wiele osób mi zaufało bym teraz dał się stłamsić i zrejterował.

i TO jest właśnie owe BASTA

Zatem nie panikujcie
czasem wywalę prosto z mostu co mi leży na wątrobie lecz na pewno nie dam z siebie zrobić frajera.

Tutsan


fot. własna

Dziś tak mnie naszło by wreszcie podzielić się w Wami sekretem niezwykłych dekoracyjnych krzewów należących do rodzaju Hypericum – Dziurawiec.

W grupie tej prym wiedzie Dziurawiec barwierski (Hypericum androsaemum), Dziurawiec kielichowaty (Hypericum calycinum), Dziurawiec cuchnący (Hypericum hircinum), Dziurawiec wielkokwiatowy (Hypericum grandifolium), Dziurawiec rogownicowaty (Hypericum serastoides) i tzw Goldencup (Hypericum patulum) przez część botaników uznawany jako forma wyjściowa kultywaru ‚Hidcote‚ poprzez skrzyżowanie z Dziurawcem kielichowatym.

Zasadniczo znane są one jako krzewy dekoracyjne w ogrodach z racji i obfitego, zielonego często zimotrwałego listowia, które u niektórych gatunków jesienią wybarwiają się na czerwono; pięknych, żółtych kwiatów (ang. Sweet Amber) oraz bardzo dekoracyjnych, początkowo czerwonych a później czarnych jagodowych owoców.

Są to gatunki natywne dla Wschodniej Azji i części północnej Afryki a rozprzestrzeniły praktycznie na całej ziemi jako krzewy ozdobne. Często możecie spotkać je „na gigancie” w zacisznych lasach liściastych, zagajnikach, w żywopłotach granicznych gdzie doskonale się zadomowiły urozmaicając barwnie środowisko. Niestety ich kwiaty nie wytwarzają nektaru przez co nie wabią pospolitych bzyczących zapylaczy lecz zdane są na drobniejsze żuczki wabiąc ich często niezbyt przyjemnym zapachem (szczególnie Dziurawiec cuchnący).

Przez wieki wiedza o tych dziurawcach uległa zapomnieniu choć wszystkie z nich posiadają także właściwości lecznicze.

Skupimy się dziś na najpospolitszym z nich czyli Dziurawcu barwierskim zwanym w języku angielskim Tutsan. Nazwa ta pochodzi od staronormandzkiego „toute saine” (łac. „totus santus„), które tłumaczyć można jako „wszystko zdrowe”. W Portugalii znany jest jako „Hipericão do Gerês” z racji obfitego występowania na obszarze parku narodowego Gerês. W Walii zwany jest „Dail y Beiblau” (Bibijne Liście) gdyż jego słodko pachnące liście były używane jako zakładki do książek, a najpopularniejszą książką w Walii była Biblia.

Ich jagody uznawane są w wielu pracach jako toksyczne z racji obecności dużych ilości kwasu szikimowego i chlorogenowego, a także barwnika ksantonowego typu tetraoksydowanego, które w nadmiarze wywołują nudności i biegunkę. Jednakże owe jagody mają swoje zapomniane właściwości – jedna lub dwie zjedzone na surowo silnie dezynfekują jamę ustną i łagodzą podrażnienia gardła.

Dawniej Tutsan był używany jako środek do oczyszczania ran i jako środek antyseptyczny i przyspieszający gojenie się ran; środek moczopędny (we Francji kompot z czarnych dojrzałych owoców wciąż ma takie zastosowanie na prowincji) oraz jako remedium łagodzące dolegliwości żołądkowe pod postacią naparów jak i okładów z papki ze świeżych liści we wszystkich wspomnianych dolegliwościach. Stosowano to zioło również do leczenia gorączki, aby pozbyć się kamieni żółciowych – Portugalczycy do dziś uznają je jako zioło ochronne dla wątroby szczególnie w przypadku żółtaczki oraz jako silny środek moczopędny. Świeże liście są dobre w okładach ponieważ działają antyseptycznie i oczyszczają rany. Sprawdzają się one w warunkach polowych – jeśli masz skaleczenie, możesz zmiażdżyć świeży liść i pocierać nim ranę, aby utrzymać ją w czystości i przyspieszyć gojenie. Obecne w ziole ksantony odpowiedzialne są za właściwości repellencyjne względem owadów zatem wtarcie kilku listków w odsłonięte części ciała może Was uchronić od wielu uciążliwych insektów.

W zapiskach XVII wiecznego lekarzy odnalezionych w walijskiej osadzie Myddfai znajdujemy taką oto recepturę:

„…weź po równo Bylicy, Marzanny barwierskiej, Wiązówki błotnej, Krwawnika, Konopi, czerwona kapusta i Tutsan – wszystkie te siedem ziół dadzą remedium temu, kto je wszystkie a nie będzie długo chorzał na zranione płuco ani nie troskał o swe życie…

Jeśli choroba znacznie poważniejsza i ciężej dolega przygotuj remedyjum z ziół macerowanych dwie niedziele w mocnym piwie pszennym: Tutsan, Jarnik, Wiązówkę, ziele Dziurawca, Bluszczyk kurdybanek, Krwawnik, liście Brzozy, Krwiściąg, Orlik, Serdecznik, Wawrzyn, Nawrot, Bukwicę, Ogórecznik, Mniszek, Rolnicę, Rdest ziemnowodny i Przylaszczkę…”


fot. własna

Obecnie wyizolowano wiele aktywnych związków chemicznych wykazujących właściwości lecznicze: kwas szikimowy, kwas galusowy, taksyfolina, epikatechiny, kwas p-kumarowego, trans-resweratrol, kwas kawowy, kwas trans-ferulowy, kwas chlorogenowy, kwas neochlorogenowy, kwas 5-di-okaffeoilochinowy, rutyna, kwercetyna, kwercytryna, izokwercytryna, hiperozyd, hiperycyna, hiperforyna i nonakozan (szczególnie w młodych pędach). Ich obecność potwierdza etnofarmakologiczne zastosowanie zioła w wzmiankowanych uprzednio problemach zdrowotnych.

Współczesne barania nad ich składem potwierdziły, że ekstrakty z czerwonych jagód wykazuje silną cytotoksyczność względem ludzkich komórek nowotworowych (czerniak złośliwy, gruczolakorak piersi i rak okrężnicy). Potwierdzono także wpływ ekstraktu z na układ odpornościowy poprzez silną silną stymulację limfocytów już w bardzo niskich dawkach (0,4–6 μg/ml). Z tej racji stały się one elementem protokołu wspomagającego walkę z chorobami nowotworowymi jako środek zarówno stymulujący układ odpornościowy do walki z rakiem jak i wywołujący apoptozę komórek rakowych wobec zarówno czerniaka, gruczolaka piersi jak i nowotworów jelita grubego.

Reasumując – ten inwazyjny chwast (niestety kiedy ucieka z upraw ogrodowych szybko się nim staje) może przynieść nam wszystkim korzyści. Niezbędne są jednak dalsze badania by ustalić, jaką wartość leczniczą ma ta roślina zapomniana w mrokach historii.

źródła:

Giovanni Caprioli, Alessia Alunno, Daniela Beghell and collab. – Constituents and Biological Activity of the Berry-Like Fruits from Hypericum androsaemum, Frontiers in Plant Science 2016


Stinking Tutsan (Hypericum hircinum) – fot. własna

Mlecuś ze kolcyma

Lubię w czeluściach Ynterneta i starych zapiskach odnajdywać opisy ziółek całkowicie zapomnianych. Dziś pora na Habazia o solidnych rozmiarach, który niejednego z Was wpuścił „w maliny„.

  • Prickly Sow Thistle
  • Raue Gänsedistel
  • Laiteron piquant
  • Grespino spinoso
  • Cerraja
  • Gekroesde melkdistel
  • Осот шероховатый…
  • Sonchus asper czyli Oset-Nieoset ino Mlecyk ze Kolcyma, czasem spotykany pod synonimem Sonchus spinosus.

Nad morfologią nie będę się tu szczególnie rozpisywać z bardzo istotnego względu – zarówno Mlecz zwyczajny jak i Mlecz kolczasty rosnąc obok siebie często tworzą spontaniczne mieszańce o cechach tak różnych, że trudno jest je identyfikować (powodu można domniemywać w tym jaki gatunek jest matczynym a jaki ojcowskim).

To solidny Habaź bez problemu łapiący półtorej metra wzrostu o wyglądzie łudząco podobnym do Ostów lub Ostrożeni. Jednak jego właściwe pochodzenie zdradza dopiero cieknące z uszkodzonych części białe, lepkie mleczko. To właśnie ono sprawia, że nie we wszystkich częściach świata jest tak popularnym dzikim warzywem jak Mlecz zwyczajny zwany też warzywnym (Sonchus oleraceus). Owo mleczko ma też swoje właściwości, które od dawna było wykorzystywane do leczenia epidermalnego brodawek i kurzajek. Jego obecność dawała też właściwości uspokajające i tonizujące.

Najwięcej informacji znaleźć można na temat zastosowania kulinarnego choć powoli odchodzi ono w zapomnienie ze względu na silne naciski rynku rolnego, dla którego Mlecz kolczasty jest uporczywym chwastem w uprawach – jedna roślina wytwarza zazwyczaj ok 100 kwiatów co przy wydajności średniej ponad 200 nasion dla jednego kwiatu daje obfitość 20 000-25 000 nasion zdolnych do germinacji. Pomimo tego w wielu krajach jest on rośliną gospodarską:

  • używany jako roślina pastewna dla zwierząt gospodarskich
  • używany przed kwitnieniem do kompostowania
  • uznawany jako dobra roślina miododajna

Mlecz kolczasty to gatunek wszędobylski, który upodobał sobie zarówno siedliska ruderalne (te, które człowiek opuścił) jak i jak i synantropijne (te, które człowiek silnie przekształcił).

Gdy chcielibyście włączyć go do swojego menu to zapamiętajcie:

  • Delikatne młode liście i wierzchołki łodyg są spożywane na surowo lub gotowane
  • Można je dodawać do sałatek lub stosować jako szpinak – mają one łagodny, przyjemny smak
  • Łodygi po obraniu są spożywane na surowo jak seler naciowy – czasem moczy się je(ok. pół godziny) by wypłukać gorzki mleczny sok przed gotowaniem
  • Całe ziele używane sporadycznie w zupach najczęściej jako substytut szpinaku. Czasami do zup dodawany jest też jego korzeń
  • Z azjatyckich odmian używa się ich wierzchołków i liści do ugotowania na parze. Spożywane są one także na surowo w sałatkach, używane do zup, omletów, smażone z cebulą i jajkami lub jako farsz do pierożków
  • Czasami zmieszanego z innymi ziołami spotkać go można w niektórych regionalnych przepisach, takich jak marokański Beqoul, włoski Pistic czy hiszpański Pastisset de Brosses (tradycyjne placki warzywne ze wschodniej Hiszpanii przyrządzane z kilku gatunków Sonchus).

Sporo na temat kulinarnego zastosowania także tego Mlecyka możecie znaleźć w opracowaniu Łukasza Łuczaja i Moniki Kujawskiej „Dzikie rośliny jadalne używane przez Polonię w Misiones w Argentynie” z 2015 roku.

Zastosowanie w etnomedycynie:

  1. korzenie, łodygi, liście, sok lub cała roślina są wykorzystywane do leczenia wielu różnych schorzeń, dolegliwości i chorób skóry.
  2. papka ze świeżej rośliny stosowana jest jako okład na rany i czyraki.
  3. białe mleczko (Lateks) znajduje zastosowanie w leczeniu brodawek i kurzajek.
  4. Napary z suszonych liści stosuje się do obmywania ran, oparzeń; łagodzenia kaszlu i zapalenia oskrzeli, w infekcje żołądkowo-jelitowe, zaburzenia czynności serca, zaburzenia nerek (środek moczopędny wg rosyjskich źródeł skuteczny przy Podagrze) i wątroby (lekkie właściwości żółciopędne) oraz w zaburzeniach erekcji.
  5. Liście i korzeń są wykorzystywane w jako środek rozwalniający i przeciwgorączkowy. Korzenie posiadają też właściwości odrobaczające. Wysuszone i rozdrobnione łodygi zalecane są jako środek uspokajający i tonizujący ze względu na bardzo wysoką zawartość owego lateksu.
  6. W zachodniej Turcji uważa się, że spożywanie go na surowo w sałatkach ma działanie oczyszczające i moczopędne a także jest zalecane przypisując mu działanie przeciwnowotworowe.
  7. We włoskiej medycynie ludowej zastosowania tego Mlecyka obejmują obniżanie wysokiego ciśnienia krwi, łagodzenie bólu gardła, leczenie ran, owrzodzeń, brodawek i czyraków oraz łagodzenia ukąszeń owadów.

Współczesne badania biochemiczne na uniwersytecie Sardar Vallabhbhai Patel w Meerut (Indie) nad wyciągami wodnymi i alkoholowymi surowca wskazują na jego silne właściwości przeciwdrobnoustrojowe najsilniej względem bakterii Staphylococcus aureus, a także względem Escherichia coli, Bacillus cerus i Klebsiella pneumoniae oraz grzybami Candida albicans i Aspergillus flavus. Wyizolowane z surowca laktony seskwiterpenowe (szczególnie eudesmanolidy) wykazują silne działanie względem pierwotniaka Plasmodium falciparum (Zarodziec sierpowaty) będącego jednym z czterech głównych patogenów wywołującym malarię. Badania nad wodnymi i alkoholowymi wyciągami zarówno z części naziemnej jak i podziemnej wykazały większą skuteczność wyciągów wodnoalkoholowych o wysokim procentażu (70%) a stosunek surowca do solventu wynosi 1:1,5 (konieczność użycia Aparatu Shoxlet’a).

Tradycyjne receptury etnomedycyny zalecały proporcję dla nalewek 1:5 przy użyciu klasycznego samogonu o mocy 65-70% i dwutygodniowej maceracji. Dawkowanie jak to w starych receptach bywało to jedna łyżka nalewki dwa razy dziennie.

Niestety nie natrafiłem na współczesne polskie opracowania ani zielarskie ani fitofarmakologiczne ani tego gatunku Mlecza, ani Mlecza warzywnego ani Mlecza polnego. Skąpe informacje można znaleźć w publikacjach chińskich, egipskich i tureckich badaczy ze szczególnym uwzględnieniem właściwości przeciwbakteryjnych wszystkich gatunków rodzaju Sonchus spp. względem takich patogenów jak Bacillus subtilis, Escherichia coli, Neisseria gonorrhoeae, Salmonella enterica, Staphylococcus aureus i Vibrio parahaemolyticus za co być może odowiada monoterpenoidowy lakton Loliolid23.

źródła badań:

  1. Florence O. Jimoh, Adeolu A. Adedapo. Anthony J. Afolayan – Comparison of the antioxidant and antibacterial activities of Sonchus asper and Sonchus oleraceus, University of Fort Hare in South Africa 2011
  2. Haemendra Upadhyay, Amit Kumar, M. K. Gupta, Arvind Sharma, Anu Rahal – Validation of medicinal values of traditionally used Sonchus asper for the treatment, University and Gau Anu, Mathura in India 2013.

Leśna Szałwia

Teucrium scorodonia syn:

  • Monochilon cordifolius
  • Scorodonia heteromalla
  • Scorodonia scorodonia
  • Scorodonia solitaria
  • Scorodonia sylvestris
  • Scorodonia trivialis
  • Scorodonia vulgaris
  • Teucrium salviifolium
  • Teucrium sylvestre

czyli na nasze – Ożanka nierównoząbkowa

W literaturze można ją spotkać pod nazwami: Wood Sage, Large-leaved Germander, Hind Heal (lecząca łanie), Ambroise, Garlic Sage, Gypsy’s Baccy (cygańska tabaka).

To Zielok, często spotykany przeze mnie w Południowozakościelnych zagajnikach, w zaroślach i w tutejszych lasach o luźnym poszyciu. Należy do rodziny Jasnotowatych. Występuje głównie wokół basenu Morza Śródziemnego (Afryka Północnej oraz Europa Południowej) oraz w Europie i Środkowej. W Polsce występuje bardzo rzadko i występuje tylko na Pomorzu Zachodnim oraz na Dolnym Śląsku. Czasem jest lokalnie zawlekana głównie przez uprawę jako kwiat rabatowy (Teurcium scorodonia var. crispa). W Polsce najczęściej występuje Ożanka właściwa syn. karbowana (Teucrium chamaedrys), Ożanka czosnkowa (Teucrium scordium), Ożanka pierzastosieczna (Teucrium botrys), Ożanka alpejska (Teucrium montanum) oraz Ożanka pirenejska (Teucrium pyrenaicum).

Jest to wieloletnia roślina krzewiasta o wysokości około 30÷50 cm, charakteryzujący się zielonkawożółtymi kwiatami z koroną około dwukrotnie dłuższą od kielicha, o krótkich włosach i skąpym ogruczoleniu (lub ich całkowitym braku). Ze swoimi pomarszczonymi liśćmi i jednostronnymi kwiatami ma bardzo charakterystyczny wygląd i nie można go pomylić z jakimkolwiek innym gatunkiem. To roślina o wyprostowanych i rozgałęzionych pędach, które z wiekiem stają się fioletowobrązowe. Pędy są kwadratowe, z krótkimi włoskami skierowanymi w dół. Liście ogoniaste, nieregularnie ząbkowane, trójkątnojajowate do podłużnego, lekko pomarszczone. Kwiatostan składa się z jasnozielonych lub żółtawych kwiatów, zwróconych w ten sam sposób, każdy z czterema pręcikami z czerwonawymi lub fioletowymi nitkami.

Ożanka jest żywicielem różnych owadów, w tym chrząszczy, pluskwiaków, much, błonkówek, ponad dwudziestu gatunków ćmy i pół tuzina mikrociem. Jest to roślina bardzo ważna w cyklu życiowym rzadkiego motyla Przeplatki atalia (Melitaea athalia). Kwiaty bogate w nektar przyciągają wiele gatunków pszczół, trzmieli i innych zapylaczy. Jej nasiona stanowią pokarmu wielu gatunków drobnych ptaków.

Dawniej używano Ożankę do klarowania brzeczki piwnej – w przeciwieństwie do chmielu, gdzie używa się wyłącznie szyszek, ożanka stosowana jest jako całe ziele. Piwo nabiera wówczas niezwykłego, soczyście zielonego koloru no i tu zaczynają się schody. Owszem są piwosze preferujący klasyczny bursztynowy napitek, są też tacy uwielbiający jego słomkową barwę lub wręcz mętny trunek jednak wielu wciąż ma opory by żłopać piwo w kolorze żaby… To stało się głównym powodem, ze Ożankę zastąpiono obecnie chmielowymi szyszeczkami. Jednak smakosze piwa ożankowego cenią sobie je ze względu na spore właściwości uspokajające, wprawiające w dobry nastrój i pozbawione działania nasennego jakie ma typowe piwo chmielowe. Dodatkowym problemem są diterpeny neoklerodanowe, występujące w znacznych ilościach w Salvia divonorum i odpowiedzialne za doznania halucynogenne stąd też niektóre kraje nie zezwalają na komercyjne warzenie piwa klarowanego i aromatyzowanego tym ziołem.

Wiele gatunków rodzaju Teucrium posiada właściwości lecznicze, m.in. przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, przeciwutleniające, przeciwgorączkowe, moczopędne i hipoglikemiczne przez co są szeroko stosowane w etnomedycynie krajów gdzie występuje natywnie ten gatunek. We Włoszech i na Korsyce istnieją plantacje dostarczające surowiec do produkcji olejku eterycznego. Roślina cechuje się delikatnym czosnkowym zapachem i stąd pochodzi nazwa „scorodonia” (od greckiego słowa „Σκόρδο” oznaczającego czosnek). Nazwa rodzajowa „Teucrium” została nadana przez Linneusza – część badaczy uważa, że nazwa ta została zasugerowana ziołem, o której Dioskurydes wspominał jako pierwszy zastosowana lek ziołowy przez Teukrosa (Teucer). Teucer był najlepszym łucznikiem achajskim w wojnie trojańskiej, synem Telamona, króla wyspy Salamis. Jego przyrodni brat Aias uleczył z użyciem tej rośliny rany zadane Teucerowi przez Hektora, który później zgładził Aiasa. Po powrocie do Salamis Teucer został wygnany przez ojca, gdyż nie uchronił brata przed śmiercią. Część badaczy jednak uważa, że Linneusz nazwał rodzaj na cześć swego przyjaciela botanika medycznego – doktora Teucera.

Teraz czas na surowiec – jest nim całe ziele zbierane w okresie kwitnienia (Lipiec a w niektórych rejonach aż do początku Września).

Liście i kwiaty Teucrium scorodonia znane są ze swoich właściwości ściągających, antyseptycznych, wykrztuśnych i poprawiających trawienie. Właściwości te związane są głównie z obecnością olejków eterycznych bogatych w węglowodory seskwiterpenowe. Szczególnie ważnymi składnikami tej grupy metabolitów są β-kariofilen (25,2%) i germakren (26,4%). Wiadomo, że β-kariofilen jest selektywnym agonistą receptora kannabinoidowego typu 2 (CB2), które to receptory mogą być celem w leczeniu depresji i lęku. Ponadto kariofilen hamuje rozwój pasożytów Trypanosoma cruzi i Leishmania brasiliensis. Germakren-B wykazuje właściwości przeciwgrzybicze, przeciwdrobnoustrojowe i owadobójcze. Oprócz olejku eterycznego w surowcu zidentyfikowano wiele innych metabolitów, takich jak diterpenoidy, kwas kawowy, kwas ursolowy oraz flawonoidy.

Ożanki są ziołami o wielokierunkowym działaniu. Stosowane jako środek czyszczący krew i odtruwający, moczopędny, posiadający właściwości hepatoprotekcyjne. Dottore zwraca uwagę, ze Ożanka karbowana sprawdza się jako zioło wspomagające odchudzanie. Ożanki posiadają właściwości wzmacniające, odżywcze i przeciwreumatyczne (dawno zapomniana Ożanka czosnkowa – Teucrium scordium stosowana przez kilka wieków do leczenia Podagry). Najsilniejsze właściwości powiązane są z leczeniem chorób skórnych na tle zaburzeń metabolicznych, zatruć, marskości i zapalenia wątroby, reumatyzmu, blednicy, podagry. Okłady (naparu, macerat) przyśpieszają gojenie ran; okłady zastosowane na. na oczy znoszą uczucie „piasku w oczach”, opuchnięcia i obrzęki powiek. Ziele ożanki stosowane jest także w łagodzeniu kaszlu i kataru. Zioło znajduje wiele zastosowań – ropień okołomigdałkowy, ból gardła, problemy z nerkami i pęcherzem. W przewlekłym reumatyzmie i ataku dny moczanowej jest doskonałym ziołem uzupełniającym stosowanie innych surowców zielarskich. Świeża papka ziela Ożanki, Żywokostu i Jakubka doskonale wpływa na gojenie się trudnych i jątrzących się ran, ułatwia oczyszczanie starych ran i uciążliwych stanów zapalnych w dowolnej części ciała. W zielarstwie brytyjskim suszone i sproszkowane liście zażywane w formie (Gypsy’s Baccy) tabaki w leczeniu polipowatości jamy nosowej i zatok. W domowej praktyce zielarskiej (Home Herbalism) znajduje zastosowanie w leczeniu schorzeń skóry, gorączce i przeziębieniu.

Świat medycyny arabskiej od dawna stosuje wiele gatunków Ożanek. Współczesna nauka intensywnie bada zarówno skład jak i precyzyjne właściwości wraz z możliwościami szerszego zastosowania następujących gatunków występujących na obszarze Azji mniejszej i Bliskiego Wschodu. Współczesne publikacje badań nad ziołami tego rodzaju pochodzą właśnie z krajów arabskich.

  • Teucrium alyssifolium
  • Teucrium brevifolium
  • Teucrium capitatum
  • Teucrium flavum
  • Teucrium montanum
  • Teucrium pestalozzae
  • Teucrium pollium
  • Teucrium royleanum
  • Teucrium stocksianum
  • Teucrium yemense

Teraz odrobina recept:

By uzyskać napar należy jedną łyżkę surowca rozdrobnionego (suchego lub świeżego ) zalewa się wrzątkiem i pozostawia na ok 20 minut pod przykryciem. Kiedy jest potrzeba stosuje się dwa lub trzy razy dziennie.

Dla wykonania odwaru stosuje się identyczne proporcje i dawkowanie (UWAGA – gotować dłużej niż 5 minut).

Napar i odwar dosładza się najlepiej miodem ze względu na sporą gorycz.

Zarówno napary jak i odwary warto stosować doustnie i zewnętrznie przy trądziku, w łagodzeniu objaw atopowego zapalenia skóry.

Co ciekawe – ziółeczko może być już stosowane u dwulatków (z uwzględnieniem przeliczenia dawki naparu wg wagi dziecka).

Niestety, jak to od jakiegoś czasu zazwyczaj bywa – biuraliści EMA kombinują jak tu by znów uszczuplić pulę ziółek dozwolonych do stosowania. Opierając się na badaniach in vitro wykazujących hepatotoksyczność wielu związków roślinnych stwierdzili co diterpeny neoklerodanowe, związane z hepatotoksycznością powinny eliminować surowiec z użytku. Związki te owszem, występują w niewielkich ilościach w Ożance lecz występują TAKŻE w wielu innych ziołach (Teucrium marum, Scutellaria altissima, Ajuga reptans, Ajuga chamaepytis, Salvia splendens)… a także w propolisie (sic!).

Cóż – leży sensowność podobnych „Dekretów EMA” powstających niczym przysłowiowe Grzyby po Deszczu w oparciu wyłącznie na badaniach z użyciem izolowanych substancji (zazwyczaj w znacznie wyższych stężeniach niż w surowcu) na hodowle komórek w większości zwierząt laboratoryjnych, najczęściej gryzoni.

Czy jest to rozsądne ?.. pozostawiam Wam pod rozwagę.

Wiosną musowo Ramsons


fot własna

Czosnek niedźwiedzi, Berlauch, Черемша́, l’Ail des bois czyli Allium ursinum to wiosenna roślina zacienionych, wilgotnych lasów, czasem ugorów jak i niewielkich zagajników. W Brytfannie spotykam ją każdej wiosny bo wręcz da się ją „wyczuć ją na wiorstę”. Jest na tyle powszechna, że czasem w lasach miast dywanów Bluebells można spotkać całe połacie śnieżnobiałych gwiazdek zebranych w baldachy.

Historia Czosnku niedźwiedziego w Brytfannie sięga tysiącleci. Szesnastowieczny brytyjski naturalista William Turner w 1548 roku spisał nazwy pod jakimi występuje w poszczególnych regionach: Ramsey, Bucrammes (Buck Rammes) oraz Rammes oraz najbardziej nieprecyzyjna Wild Garlic bo tej nazwie można przypisać wiele innych, dziko rosnących gatunków czosnku. Rdzeń Ramson można odnaleźć w wielu miejscach w całej Anglii: Ramsbottom (znaczące Ramson Valley czyli Dolina Czosnkowa) a także Ramsey (znaczące Ramson Island czyli Czosnkowa Wyspa). Nazwa Ramson pochodzi od wyraźnej goryczki jaką cechuje sie ten czosnek (w Irlandzkim County Donegal do dziś istnieje powiedzenie “As bitter as wild garlic” (tak gorzki jak dziki czosnek).

Cebulki Czosnku niedźwiedziego wkładano „na szczęście” w strzechy irlandzkich chat. Wierzono także, że posiada on moc odstraszania złośliwych duszków „Fairy Folks”. W sferze magicznej uważano, że ten czosnek odstrasza jadowite stworzenia – już Dioskorydes stosował go jako antidotum na ukąszenia węży. W Antycznej Grecji zwyczaj nakazał sportowcom przeżuwać kawałek rośliny przed wyścigiem, co miało zapewnić zwycięstwo; podobne przekonanie dotyczyło mężczyzn idących do bitwy.

Nazwa Czosnek niedźwiedzi (Allium ursinum) wywodzi się z obserwacji preferencji żywieniowych niedźwiedzi po długim śnie zimowym „ursus” to po łacinie „niedźwiedź” (ursinum = niedźwiedzi). Czosnek niedźwiedzi był dobrze znany już w starożytności natomiast tak powszechnie powielane „njófsy” o Rzymianach są bujdą na resorach bo brak jest zapisków o jego używaniu w czasach Imperium Romanum a wzmianki o Herba Salutaris są na tyle nieprecyzyjne, że trudno określić, który to z rodzaju Allium dzierżył takie miano.

Co innego doniesienia z Półwyspu Bałkańskiego – tam znajdujemy go zarówno w przekazach ustnych jak i piśmiennych. Do dziś spożywany jest jako „ciorba„, „srijemoé” czy też „czeremsha” (chociaż w tej ostatniej naprzemiennie gości wraz z popularnym szczególnie w Rosji Allium victoriale. Podobne wzmianki natrafić można w opisach ziół stosowanych przez Celtów i plemion Teutońskich. O Naszym rodzimym kiszonym czosnku niedźwiedzim nie muszę Wam wspominać.


fot własna

W tym miejscu chcę nadmienić byście omijali szerokim lukiem modne ostatnio określenie Dziki Czosnek (Wild Garlic) bo jest ono bardzo nieprecyzyjne i dotyczy wielu innych gatunków tego rodzaju występujących dziko na terenie Europy:

  • czosnek dziwny (Allium paradoxum)
  • czosnek grzebieniasty (Allium carinatum)
  • czosnek główkowaty (Allium sphaerocephalum)
  • czosnek kulisty (Allium rotundum)
  • czosnek kątowaty (Allium angulosum)
  • czosnek siatkowaty (Allium victorialis)
  • czosnek skalny (Allium montanum)
  • czosnek syberyjski (Allium sibiricum)
  • czosnek sztywny (Allium strictum) – w Polsce niestety gatunek wymarły
  • czosnek wężowy (Allium scorodoprasum)
  • czosnek winnicowy (Allium vineale)
  • czosnek zielonawy (Allium oleraceum)

oraz często występujący w pierwotnej formie dzikiej z charakterystyczną spłaszczoną cebulą

  • czosnek dziki czyli por (Allium ampeloprasum) – gatunek uprawiany

Teraz odrobina tego jak rośnie nasz ancymon. Roślina wytwarza pojedyńczy bezbarwny liść pod koniec sezonu wegetacyjnego, który okrywa i chroni cebulkę z zawiązkiem pędu kwiatostanowego do kolejnego sezonu. Wówczas to na powierzchni zaczynają się pojawiać zawiązki właściwych liści zielonych w liczbie dwóch lub trzech, przy czym niewielu z Was wie, ze powierzchnia, która widujecie na wierzchu liści to ich spodnia część bo ogonki są skręcone w swej podziemnej części. Berlauch rozmnaża się głównie przez nasiona a tylko silne rośliny, którym uda się wytworzyć w sezonie wegetacji trzy liście są w stanie wytrworzyć dwie nowe cebulki potomne. Zatem miejcie umiar przy zbiorach bo rwaniem całych kiści zdemolujecie stanowisko doszczętnie – karygodnym i niedopuszczalnym w całej Europie jest zbiór Czosnku niedźwiedziego wraz z cebulkami a curiosuum są widoki polan z pozostawionymi tylko kwiatostanami doszczętnie ogołocone z liści…


fotka z czeluści internetu Nawiedzonych na Targanie jak Leci
TAK NIE ZBIERAĆ!!!

Zerknijcie na mapę Europy – występowanie Czosnku niedźwiedziego nie jest tak cudowne jak wielu się to wydaje – Miejcie umiar, o to Was proszę.

Nie chcę Was zanudzać ani przepisami kulinarnymi ani recepturami bo jest ich co niemiara w czeluściach internetowych. Zainteresowani mogą doczytać doskonałe opracowanie tego wiosennego ziółeczka:

http://gramzdrowia.pl/dr-henryk-rozanski/fitoterapia-ziololecznictwo-ziola-drzewa-krzewy/czosnek-niedzwiedzi-allium-ursinum-liliaceae.html


fot własne

W opracowaniu wykorzystałem wiele nowinek z monografii
Robin Harford „Wild Garlic – a foraging guide to its past and present uses as food and medicine

Proszę Was – OPAMIĘTAJCIE się !

Z przerażeniem wciąż spostrzegam ogromnie panoszącą się Nowomodę z „Parciem na Szkło” w tematyce leczenia chorób nowotworowych.

W tej materii nie ma „doradzę to zaistnieję” albo „wiem to powiem”… czy nie Daj Bóg „bo mnie pomogło” lub „sąsiadka wyleczyła tak raka”…

NIE NIE i jeszcze raz NIE !

By doradzać w temacie chorób nowotworowych trzeba znać realia a nie posiłkować się Ynternetowom Mytologijom. Inaczej kieruje się osoby chore lub poszukujące w ślepe zaułki podsycane wszelkiej materii Scjence Ficjence jak ja nazywam wyssane z palca brednie o leczeniu raka.

Miejcie świadomość, że lekkomyślne doradzanie może u kogoś spowodować pogorszenie stanu lub wręcz pozbawić go szansy na pokonanie choroby.

Musicie zrozumieć pewne istotne kwestie:

Komórki nowotworowe to dalej takie same komórki organizmu lecz o zmienionym kompletnie metabolizmie nie tylko pod względem aktywności lecz także stymulowania okolicznych tkanek umożliwiającego dalszy wzrost guza. Na skutek wielorakich czynników mutagennych zaczynają nie tylko nadmiernie się dzielić powodując wzrost guza lecz także mają mechanizmy obronne takie same jak każda normalna komórka ustroju – jeśli tego się nie wie to nic się nie da zrobić prócz oczekiwania na Cud i samoistną regresję zmiany nowotworowej.

Podobnie horrendalne jest stawianie znaku równości pomiędzy doniesieniami o właściwościach przeciwnowotworowych jakiś substancji a realnym leczeniem raka i na tej podstawie wygłaszać swoje opinie.

  • PRZECIWNOWOTWOROWY znaczy zapobiegający tworzeniu się zmienionych komórek i powstawaniu raka
  • PRZECIWRAKOWY znaczy aktywnie powodujący rozpad tychże komórek lub hamujący mechanizmy sprzyjające wzrostowi zmiany

Dawno już wszelkiej maści „znafcy”, „naturopaci” (nie mylić z naturoterapeutami) i „zielarze” zagubili się w tej masie Dezinformacji Internetowej jaką można znaleźć. Nie posiadają gruntownych podstaw wiedzy zarówno o budowie jak i funkcjonowaniu ciała ludzkiego, o mechanizmach jakimi rządzą się procesy nowotworowe i kompleksowej, pełnej znajomości roślin leczniczych. Wielu nadinterpretuje wyłącznie doniesienia o właściwościach izolowanych substancji roślinnych, czasem poddanych chemicznej modyfikacji na hodowane w laboratoriach komórki nowotworowe (często zwierzęce miast ludzkich). Wielu z nich pracuje podobnie jak lekarze – ukierunkowani tylko na wybicie nowotworu…

  • co z naturalną odpornością komórek nowotworowych na leki, zioła i naturalne czynniki cytostatyczne?
  • co z tolerancją komórek nowotworowych na niedobory produktów odżywczych?
  • co z ograniczaniem możliwości wzrostu sieci naczyń a tym samym hamowaniem rozrostu?
  • co z blokowaniem receptorów stymulujących komórki nowotworowe do wzrostu?
  • co z blokowaniem szlaków metabolicznych?
  • jak posprzątać organizm z ogromu toksyn i patogenów pojawiających się w trakcie choroby?
  • jak zniwelować problemy pojawiające się w skutek leczenia?

TO NIE TAKIE PROSTE !

Działanie WYŁĄCZNIE na apoptozę (obumieranie) komórek rakowych jest powielaniem kierunku medycyny akademickiej. Kiedy komórki rakowe obumierają to nie znikają – pozostają toksyny po ich rozpadzie a samoistne oczyszczenie się i tak już osłabionego chorobą organizmu to często niewykonalny wysiłek.

Od wielu lat śledzę drogę fitoterapii nowotworów i ze smutkiem spostrzegam powielanie drogi medycyny akademickiej i co gorsza zaprzedanie duszy mamonie pośród wielu przedstawicieli świata medycyny – oni nie są zainteresowani wyleczeniem kogokolwiek lecz zawartością waszych kont i portfeli, które każdy w podobnych sytuacjach otwiera bez wahania…

W leczeniu chorób nowotworowych trzeba działać wielokierunkowo czyli jak to się modnie ostatnio nazywa „holistyczne” atakując wszystkie elementy fizjologii komórek rakowych jak i wspomagać chorego w niwelowaniu problemów jakie przysparza terapia akademicka. Oszołomom, którzy wytaczają w tym miejscu Teorie Spiskowe o szkodliwości leczenia medycyny akademickiej powiem krótko – „puknijcie się w czółko” bo TYLKO połączenie sił zarówno nauki jak i doświadczeń wielu pokoleń fitoterapeutów daje choremu szansę na pokonanie choroby nowotworowej.

TERTIUM NON DATUR

Takie postępowanie terapeutyczne to rodzaj schematu, protokołu z specyficznymi etapami, które wielokrotnie sprawdziły się u sporej grupy chorych. Niektóre z elementów czasem muszą być modyfikowane w zależności od typu nowotworu pierwotnego i stopnia jego wrażliwości lub oporności na poszczególne środki. Niektóre musza być eliminowane ze względu na niewłaściwe korelacje z komórkami danego typu nowotworu. Niektóre dają interakcję albo klasyczną terapią onkologiczną lub też z lekami nie związanymi z chorobą nowotworową ale z przyjmowanymi przez chorych innych względów. Zatem wysoce nierozsądne i nieskuteczne jest poszukiwać lub polecać osobom chorym na raka lub ich bliskim „Cudowne Środki” w postach dyskusyjnych na jakimkolwiek forum.

Zapytacie „Czyli co?” – zatem NAJWAŻNIEJSZE:
w chorobach nowotworowych nie ma miejsca na Radosną Twórczość na podstawie tego co wyczytacie na kolorowych blogach – na drugiej szali jest życie osoby chorej na nowotwór
!

W trakcie kuracji cenne jest podawanie produktów dodatkowo stymulujących organizm do walki z rakiem i chroniących chorego np. po radioterapii. Istnieje wiele ziół z powodzeniem stosowanych od pokoleń a intensywnie badanych – jednakże bazowanie tylko na badaniach to często ślepy zaułek. Bardzo popularne są od niedawna kannabinoidy czyli związki pozyskiwane z konopi, najczęściej indyjskich. Musicie jednak rozróżnić pomiędzy dwoma rodzajami Hemp i Hash – pierwsze to konopie siewne, drugie to rzeczywiste konopie indyjskie. Dopiero te drugie gwarantują rzeczywiste właściwości lecz niestety rynek i idące za tym ogromne pieniądze powodują, że wciska się choremu Hemp czyli konopie siewne o niewielkiej wartości. Nie dajcie się naciągać twierdzeniu o „wyższości ekstrakcji CO2” bo takie wyciągi w leczeniu onkologicznym nie są przydatne bo pomijają wiele aktywnych składników. Problem niestety komplikuje się kiedy następuje konfrontacja kannabinoidów z lekami stosowanymi przez medycynę akademicką – lekarze zazwyczaj zabraniają lecz problem polega na lenistwie i horrendalnej ignorancji aniżeli na rzeczywistej wiedzy. To trudny temat wymagający każdorazowo indywidualnej analizy – czasem jest OK lecz czasem trzeba na czas podawania leków zapomnieć o kannabinoidach bo albo powodują one kumulację leku w organizmie co generuje nasilenie skutków niepożądanych albo hamują ich działanie. Czasem też podawanie samych kannabinoidów mija się z celem bo np. lek blokuje receptory na które oddziałują te substancje i oczekiwanego efektu nie sposób osiągnąć. By dodatkowo uczulić Was, że nie są to Leki na Wszystkie Bolączki Tego Światu musicie zrozumieć fakt, iż kannabinoidy nie tylko mają interakcje z lekami lecz poprzez swój wpływ na metabolizowanie leku mogą wtórnie generować ich kumulację w organizmie doprowadzając do poważnych zatruć.

Podobnie tez działają zioła ingerując zarówno w metabolizm leku co może spowodować zatrucie nim oraz w procesy wywoływane przez leki albo „in plus” powodując kumulację efektu albo „in minus” osłabiając jego działanie.

O to Was proszę – niech Was nie korci

BUZIE NA KŁÓDKĘ jak nie macie zielonego pojęcia o fitoonkologii !

Nasze Ziółka

Wielu z Was zapewne zauważyło mój nacisk na rodzime ziółka. Być może też moją upierdliwość kiedy w dyskusji pojawiają się Zamorskie Szpecyjały lub wątpliwej jakości suple.

Postanowiłem naświetlić Wam dlaczego ze mnie w tej materii taka Upierdliwa Menda.

W dzieciństwie każde wakacje spędzałem w niewielkim miasteczku gdzieś w Żabim Kraju. Tam właśnie Babka Paulka zaraziła mnie pasją do roślin i do ziółek. Nauczycielkę miałem w niej przednią bo Babka Paulka o morawskich korzeniach była lokalną zielichą. Całe lato obserwowałem nie tylko co babka wyczynia i co zbiera. Widywałem także bardzo często starego aptekarza wędrującego ugorami, łąkami, po lasach i zaroślach z sporymi naręczami ziółek wszelakich. Wówczas (lata 60-te) najbliższy szpital był w Cieszynie a lekarz w Skoczowie więc cały obowiązek kurowania mieszkańców spadał na aptekarza, który zawsze potrafił przygotować coś dobrego dla chorujących ludzi bo szczególnie młodsi, uważając się za postępowych nie korzystali z wiedzy zielich i znachorów. Niestety cała wiedza aptekarza poszła na marne bo obecnie mimo, że apteka dalej jest w tym samym miejscu i dalej w rękach tej samej rodziny to niestety klimat i cały jej czar prysł niczym bańka mydlana – teraz jeno gotowe leki i ogrom suplementów…

Pewnie zapytacie dlaczego o tym piszę?

Otóż znajomość tego co wokół nas i wiedza wykorzystania kiedy zajdzie taka potrzeba bo zdrówko zacznie kuleć to bardzo cenna umiejętność.

Wielu z Was na pewno nie pamięta pewnej sytuacji jaka miała miejsce w Marcu 1989 roku. Wówczas trwał okres wzmożonej aktywności słońca i zdarzyło się, że kulę ziemską „omiótł” jeden z potężniejszych wiatrów słonecznych. Historia zapamiętała ten incydent jako Quebec Blackout gdyż protuberancja, która dotarła do ziemi trafiła w Kanadę i północne stany USA. Znajdziecie też ten incydent jako The Day the Sun Brought Darkness (dzień kiedy słońce przyniosło ciemność). Spowodowało to całkowite zniszczenie sieci energetycznej paraliżując wszystkie dziedziny aktywności człowieka na ponad dobę. Elektrownie północnych stanów USA straciły swoją moc na skutek zniszczenia infrastruktury. Spowodowało to olbrzymi chaos – nastąpiła przerwa w telekomunikacji, podczas 12-godzinnej awarii miliony ludzi nagle znalazły się w ciemnych biurowcach, podziemnych tunelach dla pieszych, w zablokowanych windach; wielu ludzi zmuszonych zostało do pozostania w zimnych domach. Naprawa uszkodzeń trwała ponad dwanaście miesięcy…


fot. the Hutch Report

To był koniec lat 80-tych ubiegłego wieku kiedy to jeszcze ludzkość nie była tak bardzo uzależniona od sieci energetycznych i telekomunikacyjnych ja dzisiaj. Spróbujcie sobie wyopbrazić jakie skutki miało by podobne zdarzenie obecnie:

  • nie wypłacicie grosza z bankomatów
  • nic nie będzie można kupić w sklepach
  • o aptekach też będzie można zapomnieć
  • samochody będą uziemione bo większość ma cyfrową jednostkę sterującą pracą silnika
  • także w srajfonach ani w sieci nic nie uda Wam się znaleźć, by poszukać recepturę na produkt ziołowy
  • o panice i plądrowaniu wszystkiego nawet nie chcę wspominać…


Dlatego BARDZO WAŻNA jest znajomość tego co rośnie wokół Was i umiejętność spożytkowania dobroci Matki Natury miast bazowanie na suplach i inkszech Zamorskich Szpecyjałach

Takie zdanie i podejście do problemu ma wielu rozsądnych zielarzy i fitoterapeutów.

Dlatego Was proszę – to co Nasze a nie Ziółka z Drugiego Końca Świata…

Fikające Wercie

No i jak zwykle wiosną na WSZYSTKICH „Grupach o Zielonem” (także anglojęzycznych) pojawia się paranoiczne Pchanie do paszczy nieznanych Chaszczy


fot. własna

Co z tego, że potraficie już rozpoznać roślinki skoro nie wiecie jak zachować się może Wasz organizm po konsumpcji. A stąd już bardzo bliziutko do problemów czyli „kuku” jak mam w zwyczaju mawiać.

Fikające Wercie (Ficaria verna) czyli Ziarnopłon wiosenny. Kolejny rok widzę chmarę lekkoduchów uważających, że zielsko „można bezpiecznie jeść przed kwitnieniem„…


fot.własna

Niestety tłumaczenie bezpieczeństwa poziomem toksycznej Ranunkuliny (który w ziole jest niski) nie jest rozsądne. Dottore owszem starał się wytłumaczyć zagadnienie, negując właściwości występujących w nim glikozydów laktonowych – Ranunkulinę bo jej niewiele, Anemoninę i Protoanemoninę jako wyraz histerii niemieckich i rosyjskich badaczy, jednakże badania opublikowane ponad pięć lat temu dokumentują występowanie ostrego uszkodzenia wątroby po stosowaniu doustnym popularnego wyciągu ze świeżego surowca w leczeniu hemoroidów już przy dziesięciodniowej terapii naparami zażywanymi dwa razy dziennie po szklance. Na całe szczęście nie jest to sytuacja trwała bo po około dwóch tygodniach od zaprzestania terapii Ziarnopłonem zanika żółtaczka powłok skórnych a parametry czynnościowe wątroby powracają do wartości prawidłowych.

Problem leży głębiej – cenna i nietoksyczna Anemonina podczas uszkodzenia tkanki rośliny zamienia się w silnie toksyczną Protoanemoninę (LD50 czyli tzw „średnia dawka śmiertelna” wynosi dla tego związku 150-190 mg/kg masy ciała). By uzmysłowić wam jak to się ma wyjaśniam, że im niższa wartość tym wyższa śmiertelność – np dla mocznika to 10g/kg a dla Solaniny 590mg/kg…

Sam kontakt z sokiem z rośliny lub uszkodzonymi liśćmi może skutkować nie tylko swędzeniem i wysypką ale mogą pojawiać się pęcherze na skórze lub błonach śluzowych. Nieroztropne spożycie niewielkiej już ilości rośliny powoduje nudności, wymioty, zawroty głowy , skurcze mięśni a w stanach poważniejszych także i paraliż.

Zapewne zapytacie „to po kiego Ziarnopłon wiosenny jest ziołem”?

Zatem wyjaśnię – podczas suszenia surowca Protoanemonina dimeryzuje do nietoksycznej Anemoniny. Obróbka termiczna surowca również eliminuje jej toksyczność roślin, a wówczas można korzystać z obecności pozostałych substancji czynnych obecnych w ziole tj. flawonoidów (Witeksyna, Kwercetyna, Kemferol), Anemoniny, która jest silnym fintocydem a także antocyjanów, kwasów organicznych i saponin trójterpenowych.

Większość dzisiejszych monografii opisujących to zioło zwraca uwagę, że leki powinny być wytwarzane z suszonych ziół lub przez ekstrakcję termiczną, Świeży surowiec dopuszczony jest do stosowania zewnętrznego bo ta „niepożądana” Protoanemonina wraz z Anemoniną ma właściwości przeciwbakteryjne a także przeciwskurczowe i przeciwbólowe.

Miejcie zatem na względzie, ze Ziarnopłon nie jest rozsądnym ziółkiem do sałatek i surówek wiosennych – Matka Natura oferuje mnóstwo bezpieczniejszych zieloności, które tak samo są cenne ze względu na swoje i prozdrowotne jak i lecznicze właściwości.


fot. własna

Co bardziej ciekawsi niech się douczą o Fikających Werciach u Dottore

http://luskiewnik.strefa.pl/ficaria.html

Galantusy – Snowdrops – Mолочный цветок


fot. własna

Nazwa rodzajowa „Galanthus” pochodzi od greckiego „gala” (γάλα) – „mleko”, „anthos” (άνθος) – „kwiat”

Zastosowanie przebiśniegów dostrzegli już starożytni Grecy ze względu na jego potężne działanie odmieniające umysł. Historycznie rzecz biorąc, pierwszy dowód na właściwości umysłu wpływających Galantaminy pochodzą od Homera Odysei , gdzie Homer opisał przygodę Odyseusza jak za pomocą przebiśniegów oczyścił swój umysł od czarów Circe.

„korzeń był czarny, a kwiat była biała jak mleko; bogowie nazywają to Moly ”


fot własna

Chociaż roślina ta była stosowana jako tradycyjna medycyna od czasów starożytnych, dopiero niedawno stała się stałą propozycją komercyjną. Alkaloid galantamina został po raz pierwszy wyekstrahowany z przebiśniegu we wczesnych latach pięćdziesiątych XX wieku, po tym, jak bułgarski farmakolog zobaczył odległych wieśniaków pocierających czoło liśćmi i cebulami roślin. Wówczas to Galantamina została po raz pierwszy oficjalnie dopuszczona do stosowania jako lek w Bułgarii w 1958 r. Galantamina przenika do mózgu i jest konkurencyjnym, odwracalnym inhibitorem acetylocholinoesterazy, zwiększając poziom acetylocholiny w mózgu, substancji chemicznej o ogromnym znaczeniu dla funkcjonowania mózgu. Stymuluje także nikotynowe receptory w mózgu i poprawia przewodnictwo nerwowo-mięśniowe. Okres jej półtrwania wynosi 7-8 godzin. Galantamina jak i jej pochodne zostały zatwierdzone przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków w 2001 r – jest szeroko stosowana jako środek poprawiający pamięć u osób cierpiących na chorobę Alzheimera i łagodne stany demencji. Galantamina, prócz stosowania w chorobie Alzheimera znajduje także zastosowanie w leczeniu manii, otępienia i miastenii na tle miażdżycy, miopatii i choroby Heine-Medina; w anestezjologii do odwracania zwiotczenia mięśni a także w atonii przewodu pokarmowego i pęcherza moczowego.

Galantamina została po raz pierwszy wyodrębniona w 1952 r. z gatunku Galanthus woronowii, który porasta pasma górskie Kaukazu zarówno w Rosji jak i we wschodnich częściach Turcji i Iranu. Dopiero w 1989 roki pozyskano ją z gatunku Galanthus nivalis. Obecnie głównie jest pozyskiwana z gatunku Leucojum aestivum. To alkaloid występujący prócz różnych gatunków Śnieżyczki (Galanthus spp) także w Śnieżycy (Leucoium vernum) oraz w Narcyzach (Narcissus pseudonarcissus) przy czym jej zawartość waha się w granicach 0,25-0,7%.

Galantamina jest stosowana także jako środek pobudzający, który stymuluje lub zwiększa przepływ menstruacyjny, a tym samym może wywołać aborcję we wczesnych stadiach ciąży. Lektyna GNA z przebiśniegów (Aglutynine Galanthus Nivalis) jest obecnie badana pod kątem jej potencjalnego działania przeciwko wirusowi HIV.

Śnieżyczka i śnieżyca były stosowane w medycynie ludowej od dawna – niestety w większych dawkach zioła te są trujące, drażnią błony śluzowe, wywołują biegunkę, wymioty oraz zaburzenia neurologiczne i psychiczne. Pozostałe alkaloidy śnieżyczki, śnieżycy i narcyzów wykazują właściwości antywirusowe oraz antymitotyczne, antyleukemiczne i cytotoksyczne. Stymulują także układ odpornościowy. Alkaloid Likoryna jest inhibitorem translacji (syntezy białka) w komórkach jądrowych czyli również u człowieka. Wykazuje działanie antymutagenne, jest inhibitorem wzrostu komórek nowotworowych, więc hamuje ich namnażanie, a także stymuluje układ odpornościowy przez co może być wykorzystana do prewencji chorób nowotworowych.

Teraz jak ziółeczko pożytkować:

Produkty ziołowe z powyższych roślin wymagają doświadczenia i precyzyjnego dawkowania!

Nalewka:
50 gram świeżego surowca (cała roślina – cebulka, liście i kwiat) rozdrobnić mikserem lub blenderem, zalać szklanką wódki (30-40%), odstawić na dwa do trzech tygodni po czym przefiltrować.

Dawkuje się produkt od 3 do 5 ml dwa razy dziennie (rano i popołudniu) – nie zaleca stosować się jej na noc bo może wywołać gonitwę myśli, refleksje i analizę swoich poczynań, przywoływać wspomnienia co bardzo utrudnia zaśnięcie. Nie stosować dłużej niż TRZY tygodnie po czym konieczna jest minimum dwutygodniowa karencja!

Nalewka ze śnieżyczki pobudza pobudza korę mózgową; obkurcza żołądek i wzmaga perystaltykę jelit, kurczy pęcherz moczowy, oskrzela oraz wywołuje skurcze macicy. Zwalnia także tętno, obniża ciśnienie krwi i zwęża naczynia wieńcowej; zwiększa napięcie mięśni szkieletowych a w górnych dawkach wzbudza drżenie mięśniowe. Wzmaga wydzielanie śliny i potu oraz obkurcza pęcherzyk żółciowy.

Przeciwwskazania:

  • w ciąży i podczas karmienia piersią
  • w jest astmie
  • w chorobie wieńcowa i ciężkich zaburzeniach rytmu serca
  • w nadciśnieniu
  • w padaczka
  • w hiperkinezach
  • przy indywidualnej nietolerancji Galantaminy


fot. własna

Przedawkowane przetwory ze śnieżyczki są bardzo niebezpieczne – wywołują biegunkę, wymioty, duszności, drgawki, drżenie, ślinotok, zwężenie źrenic, bolesne skurcze jelit i żołądka, spadek ciśnienia krwi i zwolnienie akcji serca. Pojawiają się zawroty głowy, nudności, zwiększona produkcję śliny, silne pocenie się a także bradykardia. Czasem obserwuje się pojawianie się u niektórych chorych przemijające uczucie “uderzeń gorąca”. W skrajnych przypadkach może nastąpić zgon.

Antidotum jest atropina oraz podawanie węgla aktywnego w dużych dawkach.

Źródełka:

Galantamine – galantamina i Galanthus – śnieżyczka

Nalewka śnieżyczkowa i śnieżycowa – Tinctura Galanthi et Tinctura Leucoji w praktycznej fitoterapii

http://botanicscience.blogspot.com/2018/11/sniezyca-i-sniezyczka-galanthus.html


Stubb Hall Cliff – fot. własne

Habaziowate Kolcoki

Pośród kłujących, rosłych zielsk (czyli inakszy habaziów) znaleźć można kilka bardzo cennych gatunków, począwszy od Czarciego Żebra czyli Ostrożenia warzywnego (Cirsium oleraceum), przez Ostrożeń polny (Cirsium arvense) i lancetowaty (Cirsium lanceolatum syn. Cirsium vulgare), Oset zwisły (Carduus nutans) i nastroszony (Carduus acanthoides) oraz Popłoch (Onopordum acanthium). Wszystkie solidnie kłują a dlaczego to sama Matka Natura podpowiada – są tak cenne, że muszą się bronić kolcami by przetrwać. Wiele z nich zostało dobrze opisanych przez dr Henryka różańskiego i wielu współczesnych polskich fitofarmakologów:

  1. Cirsium arvense
    https://rozanski.li/806/ostrozen-polny-cirsium-arvense-l-scopoli-w-medycynie-ludowej/
  2. Cirsium oleraceum
    http://www.czytelniamedyczna.pl/3843,ostrozen-warzywny-cirsium-oleraceum-l-scop-substancje-aktywne-mozliwe-zastosowa.html
    https://rozanski.li/803/herba-cirsii-oleracei-ziele-ostrozenia-warzywnego/
    oraz wcześniej u mnie
    https://staryzgred.home.blog/2019/05/30/dioskowe-ziobro/
  3. Onopordum acanthium (niestety deczko przejaskrawiony w jego właściwościach trujących)
    https://bialczynski.pl/2012/08/07/przeploch-poploch-ziele-przeplata-perepulta-lzawiczka-lzy-czarodany-cebula-czarownic-albo-niedzwiedzi-czosnek-i-konopie-krzew-platwy-przepigoly/

No cóż – tak to już jest, że nawet osoby posiadające ciut większe wykształcenie mają tak horrendalne braki w wiedzy botanicznej, że często trafiają się „kwiotki” wołające o pomstę do nieba – graficzkę istniejącą w Diabelskich Czeluściach Ynterneta pozostawię bez komentarza…

Tym razem jednak skupię się na największym z nich czyli Popłochu.

Onopordum acanthium – Popłoch, czasem zwany Przedpłochem, przez rolników nazywany Diabelskim Chwastem. Na niektórych forach i blogach znów pojawia się „Nowomoda na Ziółka” i mylnie go Czarcipłochem nazywają – na Litwie nazwa ta przynależy Ostrożeniowi warzywnemu (Cirsium oleraceum) a na kresach polskich odnosi się do Ostu nastroszonego (Carduus acanthoides) czasem zwanego zwyczajnym. Dopiero w głębokiej Rosji spotkać czasami można starowinki zowiące go Czartopłochem (Чертополох). Nazwa rodzajowa Onopoedum pochodzi od efektu jaki ta roślina wywołuje u osłów, które często ją zjadają – onos (gr. όνος = osioł) i perdon ( gr. πoρδον = wiatry)… fajnie – co nie?

Popłoch to dwuletnia roślina z rodziny astrowatych. Roślina jest szeroko rozpowszechniona na świecie – rośnie w Europie i Azji a także zawleczony został do obydwu Ameryk i na kontynent Australijskim. Dorasta on do 3 metrów wysokości i jest naprawdę pięknym, wspaniale kwitnącym habaziem.
Popatrzcie – to nie PhotoShop.


fot Steve Dewey

Ze względu na jego „owłosienie” często bywa zwany Cotton Thistle czyli Bawełnianym Ostem ze względu na meszek jaki go porasta – jest delikatny i białawy sprawiający wrażenie jakby był oblepiony bawełną.


fot. własna

Popularna także jest nazwa odnosząca się do symboliki tej rośliny a mianowicie Scottish Thistle, gdyż jest ona symbolem narodowym Szkotów. Niestety literatura anglosaska nie rozpieszcza Nas w omówieniach tego gatunku.

Bardzo popularne jest to zioło u naszych wschodnich sąsiadów – zowią go przeróżnie:

  • Tатарник обыкновенный
  • Татарник колючий
  • Tатарка
  • Басурманская трава
  • Бодяк красноголовый
  • Будяк
  • Bолчец
  • Дедовник
  • Драпач
  • Жабра трава
  • Kолкий арепейник
  • Kолючник
  • Oслиная колючка
  • Oсот повалотный
  • Oнопордон
  • Патаварт
  • Pепей колючий
  • Чертогон
  • Чертополох


fot. Олга Курдюкова

Pędy rośliny pierwszego roku są używane w kuchni wielu krajów Europy wschodniej i środkowej: koszyczki kwiatowe po usunięciu płatków i przylistków stanowią odpowiednik karczochów. Dodatkowo kwiatostany zawierają kompleks enzymów proteolitycznych onopordozyn, które są stosowane jako środek ścinający mleko w serowarstwie. Młode listki sa bardzo smacznym warzywem. Korzenie przyrządza się jak szparagi. Tłuste nasiona są przysmakiem ptactwa a dawniej tłoczono z nich olej spożywczy.

Pewno ci z Was, którzy lubią się uraczyć „zielonym” chętnie wypróbują stary przepis na Polskie Karczochy:

  • koszyczki kwiatowe popłochu
  • szczypta soli
  • sok z jednej cytryny
  • łyżka masła
  • pół łyżeczki cukru
  • trzy łyżki masła
  • trzy ząbki czosnku
  1. usuńcie z koszyczków kwiatowych płatki i twarde przylistki
  2. w garnku zagotujcie osoloną wodę z sokiem z cytryny, masłem i cukrem
  3. wrzućcie koszyczki na wrzątek i gotujcie przez około dziesięć minut
  4. w rondelku roztopcie masło i dodajcie roztarty z solą czosnek
  5. odcedzone koszyczki ułóżcie na ogrzanej salaterce i polejcie roztopionym masełkiem – smaczności.

Teraz nieco nudniej bo bardziej naukowo

Co znaleziono w surowcu jakim jest Popłoch:

Flawonoidy
Z nadziemnej części wyizolowano apigeninę i luteolinę, które występują zarówno w liściach ijak i w kwiatach. Ponadto inne metoksy pochodne taie jak nepetyna, chryzeriol, hispidulina i pektolinarigenina. Eriodiktyol, kwercetynę oraz cyjaninę znaleziono w kwiatach.

Lignany
W całym ziole znaleziono także lignany, takie jak pinoresinol, syringaresinol i medioresinol. Natomiast korzenie zawierają diizowalerianian nitidaniny a także arktiin.

Kumaryny
Wykryto obecność w rośline aeskuliny i aeskuletyny.

Terpenoidy
Wszystkie części zioła zawierają laktony seskwiterpenowe i triterpenoidy takie jak pochodne elemanu, germakrenu, eudesman i guaiana. Podejrzewa się, ze związki te mogą odgrywać rolę w działaniu przeciwnowotworowym Popłochu.
Znaleziono także pochodne gwajanu: estafiaton, zaluzaninę C oraz tetrahydrozaluzaninę C . Germakranolidy (onopordopikrynę oraz arktiopikrynę).

Alkohole triterpenowe
Wyizolowane zostały także alkohole triterpenowe: amiryna, lupeol oraz triterpenoid taraxasterol.

Steroidy
W niełupkach nasion wykryto obecność awenasterolu, kampesterolu, stigmasterolu, β-sitosterolu, brasikasterolu i cholesterolu.
W oleju uzyskanym z tłoczenia nasion stwierdzono wolne sterole: β-sitosterol, kampesterol, oraz śladowe ilości sitosterolu i stigmasterolu. Wównież obecne są kwasy tłuszczowe: kwas linolowy, oleinowy, palmitynowy, stearynowy i pentadekanowy. Łączna zawartość kwasów nasyconych i nienasyconych w nasionach dojrzałych wynosiła 0,11–2,23 mg/g. Zidentyfikowano kwasy epoksydowe, takie jak kwas wernolowy i koronarowy; kwasy nasycone, takie jak kwas hentriakontanowy, nonakozanowy, stearynowy, palmitynowy, arachidowy, pentadekanowy, margarowy, mirystynowy i behenowy; kwasy nienasycone z jednym wiązaniem podwójnym, takie jak kwas palmitynowy, oleinowy, gadolowy, erukowy i wakenowy; i wielonienasycone kwasy, takie jak kwas linolowy.
W liściach natomiast wykryto obecność kwasów linolowego i linolenowego. Ponadto w korzeniach stwierdzono kwas oktadekadienowy.

Do celów leczniczych zbiera się korzeń (z pierwszorocznych rozet) i ziele drugorocznego, kwitnącego popłochu. Skład chemiczny części nadziemnej i korzeni jest interesujący i ciekawy. Bardzo dokładne badanie tego zioła opublikowano w 2019 roku w pracy „Traditional Medicine Plant Onopordum acanthium – chemical composition and pharmagological research” autorstwa Ekateriny Robertovnoy Garsiya, Dmitrija Alexeevicha Konovalova, Arnolda Alexeevicha Shamilova, Margatity Pietrovnoy Glushko i Kulpan Kenzhebaevnoj Orynbarsarovoy z departamentu Farmakognozji Botanicznej i Technologii Preparacyjnej Medycznego Instytutu Farmaceutycznego w Piatigorsku.
Zainteresowani mogą odnaleźć tą publikację bo jest dostępna nieodpłatnie.


fot. Виктор Колесников

Teraz odrobina etnofarmakologii czyli jak Popłoch stosowano dawniej.

Przede wszystkim ceniono zioło za jego właściwości moczopędne, osłaniające, pobudzające układ nerwowy a także leczące i ożywiające skórę. Korzeń i ziele popłochu stosowano dawniej w leczeniu ropiejących ran a także tonizujący pracę serca. Sok ze świeżych liści stosowano przy owrzodzeniach o charakterze nowotworowym, natomiast napary (herbatę) przy stanach zapalnych dróg moczowych.

Właściwości zioła przekazywane z pokolenia na pokolenie zostały zostały potwierdzone eksperymentami farmakologicznymi z ekstraktami i poszczególnymi związkami metodami in vitro oraz in vivo w cytowanej powyżej pracy. Tradycyjne stosowanie Popłochu jako rośliny jadalnej, źródła miodu (w Patagonii na dziko rosnących roślinach pożytek mają tamtejsi pszczelarze), środka przeciwzapalnego, przeciwnowotworowego i kardiotonicznego, świadczy o bezpieczeństwie i nietoksyczności tej rośliny (wbrew temu o czym wspominał Czesław Białczyński jakoby „był trujoncen„).

W medycynie ludowej odwar z ziela stosuje się w leczeniu ropnych ran, zmian nowotworowych skóry a także i tężca. Rosyjscy lekarze stosują odwar jako środek profilaktyczny po operacjach usuwania nowotworów złośliwych, w leczeniu tocznia, wrzodów i skrofuli. Ponadto tą postać leku stosuje się przy reumatyzmie, dnie moczanowej, zapaleniu pęcherza a także i w przeziębieniach. Napar z kwiatów służy do przemywania w choróbach spojówek. Odwar z korzeni jest stosowany jako silny środek przeciwzapalny. Sok ze świeżych roślin stosuje się w leczeniu nowotworów skórnych, czyraków, wysypek krostkowych, pęknięć skóry i wyprysków. Napar stosuje się do płukanek przy aftach i pęknięciach w kącikach ust. Kąpiele z mocnych naparów dobrze oczyszczają i leczą zmiany skórne a także usuwają cellulit. W Bułgarii odwar z zioła polecany jest na kaszel, astmę, nerwice serca, kołatanie serca. Zewnętrznie w postaci płukanek i okładów m.in. na ropny trądzik. W ormiańskiej medycynie ludowej stosowany jest jako środek przeciwzapalny i bakteriobójczy. Koszyczki kwiatowe są stosowane jako środek przeciwnowotworowy. Odwar z ziela polecany jest przy nerwicach serca, astmie, chorobach skóry.

Teraz najważniejsze – przetwory i dawkowanie.

Napar z liści:
łyżkę liści pozostawić na cztery godziny w szklance wrzącej wody, odcedzić. Pół szklanki wypija się 2-3 razy dziennie.

Zimny macerat wodny z kwiatów i liści:
20 gramów surowca zalewa się szklanką przegotowanej i wystudzonej wody, odstawia na cztery godziny po czym odcedza. Stosuje się ćwierć szklanki trzy razy dziennie. Ta postać zalecana jest przykołataniu serca, zapaleniu oskrzeli, przeziębieniach, zapaleniu pęcherza, niedociśnieniu, zapaleniu nerek a także w stanach osłabienia organizmu. Taki macerat stosuje się także zewnętrznie na karbunkuły, oparzenia, odmrożenia i czyraki w formie przemywań.

Gorący macerat wodny z liści:
15 gramów surowca zalewa się 300 mililitrami (półtorej szklanki) wrzątku i odstawia pna godzinę pod przykryciem po czym odcedza. Nadaje się do leczenia zmian skórnych o charakterze wyprysków i egzem.

Odwar
20 gramów kwiatów i liści zalewa się 300 mililitrami gorącej wody i gotuje na małym ogniu przez około kwadrans pod pokrywką. Po odcedzeniu stosuje się go cztery razy dziennie między posiłkami po dużej łyżce. Ta forma leku ziołowego stosowana jest w leczeniu hemoroidów, reumatyzmu, kaszlu, zapaleniu pęcherza i w zbyt szybkim biciu serca. Odwar nadaje się również do przemywania ropni, wrzodów, nie gojących się ran. Można go zastosować również jako składnik balsamów i lub do okładów trudno gojących się czyraków.

Świeży sok:
Należy wziąć świeżą całą rośłinę, spłukać, usunąć wszystkie kolce, przekręcić przez maszynkę do mięsa i wycisnąć sok z rośliny. Jest stosowany zewnętrznie do okładów w leczeniu ran i owrzodzeń.

Preparaty ziołowe z Popłochu nie wykazują toksyczności i nawet przy długotrwałym stosowaniu nie powodują skutków ubocznych. Działają kardiotonicznie, zwiększają siłę skurczów serca, zwężają naczynia obwodowe, podwyższają ciśnienie krwi, napięcie mięśni gładkich oraz zwiększają diurezę. Mają również działanie bakteriobójcze.

No i najistotniejsze – Przeciwwskazania

  • choroby układu krążenia (nadciśnienie i choroby współistniejące – arytmia, tachykardia itp.)
  • ciąża i laktacja
  • nie zaleca się stosowania u dzieci poniżej 12 roku życia, z wyłączeniem stosowania zewnętrznego, w szczególności okładów
  • indywidualna nietolerancja na rośliny astrowate

Prowadzone badania fitofarmakologiczne wskazują, że Onopordum acanthium jest ziołem zarówno profilaktycznym i leczniczym. Wyciągi z liści, korzeni i nasion potwierdzają przekazywane przez zielarzy właściwości. Efekty te można wykorzystać w leczeniu przewlekłych stanów zapalnych, normalizowanie wysokiego ciśnienia i zapobieganiu różnym typom nowotworów. Bardziej szczegółowe badania składu chemicznego badania porównawcze Popłochu i gatunków jemu pokrewnych, takich jak Onopordum illyricum, Carduus nutans i Cirsium vulgare napawają optymizmem.


fot. Марина Скотникова

źródła:

  • Пастушенков Л. В., Пастушенков А. Л., Пастушенков В. Л. „Лекарственные растения – Использование в народной медицине и быту” 1990
  • Попов А.П. „Лекарственные растения в народной медицине” 1960