„Raspberries and Cream‟


fot. własna

Pamiętam jak Pabka Paulka mawiała kiedym jako mały brzdąc trzymał się jej kiecki i słuchał godzinami opowieści o zielokach na spacerach z babką po łąkach, miedzach i ugorach za zielskiem: „Kiej ci Zielok pod nogi wlezie to widać co ci go trza„…

W tym roku obrodziło w mojej okolicy wręcz łanami Hemp-Agrymony czyli jak to potocznie tubylcy zwą „Raspberries nad Cream„. Niezbyt kumam dlaczego właśnie „maliny ze śmietaną” im się kojarzą z Sadźcem konopiastym (czyli Konopnicą w mowie potocznej wielu regionów Polski). Część z tutejszych pasjonatów twierdzi, że nazwa ta pochodzi od barwy kwiecia – identyczna jak mus ze świeżych malin zalanych śmietanką. No cóż – może kiedyś uda mi się dopytać tubylców dlaczego taka nazwa ale już wiem, że Babka Paulka miała rację – trafi do mojej apteczki…

Zioło znane jest od zamierzchłych czasów – już Awicenna (Ibn Sina aka Abu Ali Sina) bardzo sobie je cenił opierając się na starych greckich przekazach z czasów Ery Arystotelizmu. Spotkać je można w publikacjach wielu krajów por różnymi nazwami:

  • Raspberries and Cream już znacie, jednak w języku angielskim często pojawia się pod nazwami Hemp Agrimony, Bastard Agrimony, Water Agrimony, Hindheal oraz Holy Rope
  • Walijczycy zwą go Byddon Chwerw
  • Irlandczycy Cnáib Uisce
  • Szkoci Cainb Aɡrəmōnē
  • Arabowie Khad al Bint
  • Francuzi mają fajną nazwę, która bardzo przypadła mi do gustu – Herbe de Sainte Cunégonde (Ziele Świętej Kunegundy) a także Eupatoire des Arabes
  • Niemcy podobnie jak Francuzi – Kunigundenkraut
  • Holendrzy podobnie Koninginnekruid
  • Duńczycy i Norwegowie Hjortetrøst
  • Finowie Rantapunalatva
  • Szwedzi Hampflockel
  • Bułgarzy Див Коноп
  • Rosjanie Посконник коноплевидный
  • Ukraińcy Сідач конопляний
  • Hiszpanie, Portugalczycy i Włosi bardzo podobnie – Eupatório de Avicena (it. Eupatorio d’Avicena)

Łacińska nazwa Eupatorium pochodzi od króla Pontu – Mitradatesa Eupatora, który był uznanym alchemikiem; drugi człon nazwy cannabinum od kształtu liści tej rośliny przypominającego liście konopi.

Dobra – wystarczy tej lingwistyki bo tera czas na odrobinę botaniki

Sadziec konopiasty to spory Habaź bo bez trudu przeskakuje metra siedymdziesion (a czasem i więcej) a rozpościera się wokół na ponad metr średnicy. Uwielbia „moczyć nogi” stąd w wielu językach pojawia się nazwa przydomek „marsh”, „wasser”, „marais” etc. Jednak preferuje glebę o dobrej przepuszczalności.


Łodygę ma prostą i bruzdowaną, dołem drewniejącą a w górnej części delikatnie owłosioną. Łodyga po przecięciu lub rozdrobnieniu uwalnia bardzo przyjemny aromat.


fot. własna

Liście są ułożone naprzeciwlegle – dolne z króciutkimi ogonkami a górne często siedzące. Są potrójnie dłoniasto podzielone o lancetowatych, zaostrzonych segmentach długich do 15 cm i szerokich do 4 cm. Krawędzie mają nieregularnie, ostro ząbkowane.


fot. własna

Kwiatuszki ma piękne – zebrane w 3-7 kwiatowe koszyczki, tworzące gęste baldachogrona. Listki okrywy koszyczka w dwóch lub trzech szeregach, dachówkowato ustawione, błoniasto owłosione, wewnętrzne lancetowate, zewnętrzne jajowato, delikatnie orzęsione. Słupek z podługowatą zalążnią, szyjka głęboko rozwidlona. Korona kwiatu brudnoróżowa, czasem biała, dość głęboka, z pięcioma lejkowatymi ząbkami. Kielich w postaci puchu o długości 3-5 mm – jego włoski ustawione w jednym szeregu.


fot. własna

Nasiona to typowe niełupki o szaro-czerwono-brunatnym kolorze, długości 2-3 mm i szerokości 0,5-1 mm.

Jak już wspomniałem Zioło Świętej Kunegundy uwielbia sadowić się tam gdzie mokro ale i sporo słońca – rośnie nad potokami w miejscami wilgotnych, nad rzekami, na zboczach rowów, u podnóża klifów nad brzegiem morza, nad jeziorami, ciekami wodnymi, na terenach podmokłych, wilgotnych lasach, torfowiskach, bagnach, wzdłuż rzek i kanałów oraz na wilgotnych łąkach i pastwiskach. Zakwit rozpoczyna w Lipcu a kończy we Wrześniu. Nasiona rozsiewane są przez wiatr.

Botanicy wyodrębniają dwa podgatunki Sadźca konopiastego:

  1. Eupatorium cannabinum ssp. cannabinum występujący powszechnie na większości obszaru Europy
  2. Eupatorium cannabinum ssp. corsicum występujący na Korsykce, Sardynii, w Basilikacie i Apulii.

W obrębie rodzaju Eupatorium na terenie Polski jedynym natywnym przedstawicielem jest Sadziec konopiasty (podobnie jak dla reszty Europy). Pozostałe tj. Sadziec dęty (Eupatorium fistulosum), Sadziec plamisty (Eupatorium maculatum), Sadziec pomarszczony (Eupatorium rugosum) i Sadziec purpurowy (Eupatorium purpureum) to gatunki uprawiane jako byliny ozdobne.

Do gatunków stosowanych w fitoterapii zaliczane są Sadziec przeszytolistny (Eupatorium perfoliatum syn. Euparotium virginicum, Eupatorium connatum) oraz Sadziec purpurowy (Eupatorium purpureum) obydwa bardzo popularne za Wielką Wodą gdzie są one gatunkami natywnymi.

Obecnie zioło jest stosowane zarówno w Zielarstwie Zachodnim jak i w Tradycyjnej Chińskiej Medycynie oraz w indyjskiej Ayurvedzie z bardzo różnymi wskazaniami terapeutycznymi.


graf. Otto Wilhelm Thomé, rok 1885

Teraz odrobinę historii – zastosowanie tradycyjne Sadźca konopiastego w etnomedycynie krajów europejskich:

  • głównie jako zioło w gorączkę, przy przeziębieniach, grypie i innych chorobach wirusowych
  • liście i kwitnące szczyty dla przywracania zdrowych funkcji organizmu, jako środek żółciopędny, moczopędny, wymiotny, wykrztuśny i przeczyszczający jako łagodny środek, który nie wywołuje podrażnień
    (UWAGA – nadmierne dawki wywołują przeczyszczenie i wymioty)
  • napar z suszonych liści przynosi szybką ulgę, szczególnie jeśli zostanie zastosowany na początku grypy z racji i właściwości przeciwwirusowych, przeciwgorączkowych jak immunostymulujących
  • grube, bulwiaste korzenie mają działanie napotne, przeczyszczające i tonizujące
  • w schorzeniach wątroby, śledziony i pęcherzyka żółciowego (dyskineza)
  • był używany przez chłopów na żółtaczkę i przeciwko szkorbutowi w Holandii z racji sporej zawartości witaminy C (szczególnie w liściach)
  • ponadto stosowano go w chorobach śledziony, na ukąszeniach węży
  • jako środek przeciwrobaczy
  • jako herbata ziołowa poprawiająca apetyt, w niestrawności a także do leczenia chorób takich jak reumatyzm i zapalenie stawów
  • zewnętrznie na owrzodzenia, by przyspieszyć gojenie się ran, w postaci nalewki do leczenia drobnych infekcji skórnych, krwawień i siniaków
  • napar przygotowany z młodych, delikatnych liści podawano kobietom doustnie raz dziennie przez pięć dni przy nadmiernym krwawieniu w okresie menstruacji
  • sok z liści i łodyg stosowano na skaleczenia i siniaki a także by zatrzymać krwawienie
  • stosowany był do kąpieli by złagodzić bóle mięśni i stawów, a kompresami z obtłuczonych liści łagodzono bóle głowy
  • w Starożytnej Grecji naparu stosowano jako płyn do płukania oczu w stanach zapalnych i podrażnieniach

Inne zastosowania rośliny:

  • na chleb kładziono liście, by zapobiec jego pleśnieniu
  • sok z liści wcierano w sierść zwierząt jako środek odstraszający owady (kozy są jedynymi zwierzętami, które zjadają tę roślinę bez problemów zdrowotnych)
  • był używany w rytualnym oczyszczaniu zmarłych poprzez dekorowanie łoża kwieciem Sadźca dla zamaskowania trupiego odoru
  • z łodyg pozyskiwano grube włókno
  • z korzeni pozyskiwano czarne i niebieskie barwniki

A tera będzie Moja Działka – będą nudy

Surowcem jest kwitnące ziele Herba Eupatorii (dawniej w użyciu był także korzeń). Jest to zasadniczo surowiec aromatyczny zawierający do 0.5% olejku eterycznego (głównie Germakren B i D, β-Kariofylen, delta-2-Karen oraz α-phellandrene; α-pinene, thymol i thymokinon występują w śladowych ilościach).

Ponadto w surowcu znajdziemy glikozydy (Eupatoryna, Eupatopikryna), sterole (Eupatorol, Taraksasterol), saponiny, pochodną benzofuranów – Euparynę, flawonoidy (m.in. Rutyna, Eupatoryna, Eupafolina, Astragalina i Hiperozyd), laktony seskwiterpenowe (Euperfolina, Eufoliatoryna, Euperfolid), polisacharydy (m.in. Inulina), garbniki oraz żywice. Z racji wykrycia w ziole obecności alkaloidów pirolizydynowych (Supinina jednakże w śladowych ilościach) nie zaleca się kuracji dłuższych niż tygodniowa z przestrzeganiem reżimu dawkowania.

Paradoksalnie pomimo obecności alkaloidów pirolizydynowych o właściwościach hepatotoksycznych surowiec działa hepatoprotekcyjnie (ochronnie na miąższ wątroby).

Napar i odwar z ziela czasem u niektórych osób powodują lekkie rozwolnienie. Właściwości rozkurczowe wraz ze wzmaganiem wydzielania soków trawiennych czyni z Sadźca środek zapobiegający zaparciom.

Niektórzy zielarze polecają Sadziec jako niezawodne zioło do walki z infekcjami; łagodzące bóle i kolki związane ze złogami w drogach moczowych (Sadziec wraz z innymi ziołami np. Nawłocią ma zdolności do usuwania wspomnianych precyjozów). Surowiec jest także bardzo przydatny w zwalczaniu stanów zapalnych dróg moczowych towarzyszącym schorzeniom prostaty.

Olejek eteryczny pozyskiwany szczególnie z kwiatów wykazuje silne właściwości fungistatyczne względem Aspergillus niger, Trichoderma lignorum i Trichoderma viride oraz Fusarium oxysporum wywołującym u roślin uprawnych Fuzariozę.

Na deser jak zwykle receptury:

Infusum Eupatorii – 1-2 łyżki ziela zaparzyć lub szklance wrzątku. W dawkach standardowych stosować 2-3 razy dziennie po 100-150 ml. Uzyskujemy wówczas działanie rozkurczowe, przeciwbólowe, żółciopędne, przeciwzapalne, przeciwobrzękowe i immunostymulujące

Tinctura Eupatorii – najlepsza jest na świeżym zielu w proporcji 1:5 i tygodniowej maceracji. Stosujemy trzy razy dziennie po 5 ml (łyżeczka do herbaty). Jest idealnym środkiem do leczenia drobnych problemów i infekcji skórnych. Najnowsze badania wykazały skuteczność cytotoksyczną wyciągów etanolowych względem komórek raka jelita grubego, białaczki, szyszyniaka zarodkowego, raka śluzowo-naskórkowego płuc i włókniakomięsaka

Decoctum Eupatorii – w proporcji i dawkowaniu tak samo jak napar lecz gotować należy 15-20 minut. Znajduje zastosowanie w stanach skurczowych układu pokarmowego


Maceratio Eupatorii – ze świeżego ziela w proporcji 1:1 na wodzie i ośmiogodzinnej maceracji (możecie mrozić w kostki lodu po 5 ml lub konserwować 40% wódeczką w proporcji 1:1). Stosujemy trzy razy dziennie po 10 ml (łyżka stołowa)

Przeciwwskazania i uwagi:

  • NIE stosowanie w ciąży i w trakcie karmienia piersią gdyż zawiera substancje genotoksyczne, teratogenne, embriotoksyczne i cytotoksyczne !!!
  • NIE stosowanie u osób z nadmierną krzepliwością krwi lub zapaleniem żył i zakrzepicą
  • wyższe dawki niż zalecane mogą prowadzić do podrażnienia przewodu pokarmowego skutkującym silnymi nudnościami, wymiotami i biegunką

Źródła:

Ali Esmal Al-Snafi – „Chemical constituens, pharmacological and therapeutic effect of Eupatorium cannabinum„, Department of Pharmacology, Thi Qar University, Iraq, 2017

Lucian Ionita, Alice Grigore, Lucia Pirvu, Elena Draghici – „Pharmacological activity of an Eupatorium cannabinum extract„, Romanian Biotechnological Letters, University of Bucharest 2013

Asta Judzentiene, Rasa Garjonyte, Jurga Budiene – „Variability, toxicity, and antioxidant activity of Eupatorium cannabinum essential oils„, Pharmaceutical Biology Journal, 2015

oraz prace dr Henryka Różańskiego:

Sadziec konopiasty – Eupatorium cannabinum L. w praktycznej fitoterapii

Sadziec – Eupatorium w fitoterapii, raz jeszcze.


fot. własna

Hippie Lettuce


fot. własna

Temat „Wściekłej Sałaty” (jak ja ją lubię nazywać) jest w literaturze zielarskiej traktowane po macoszemu, jeśli nie liczyć szczątkowego wpis u Dottore i opracowania Izabelli Stępkowskiej w Postępach Fitoterapii z roku 2004. Pojawia się w literaturze albo jako Lactucarium albo jako surowiec lekarski Herba Lactucae virosae (dawniej Herba Intybi angusti).

Czas zatem załatać tą dziurę w ziołolecznictwie.

Wściekła Sałata – ten Habaź znany jest na świecie jako „Wild lettuce”, „Great lettuce” a w erze Dzieci-Kwiatów „Hippie lettuce” (eng), „Laitue vireuse” (fr.), „Wilder lattich” (de), „Lattuga selvatica” (it) oraz „Allubbyne” w języku arabskim. Czasem spotkacie ją pod nazwą Sałaty Opiumowej choć to bardzo nieprecyzyjne określenie gdyż nie zawiera ona w sobie owego opium. Jej biały, mleczny, piekący sok schnąc na słońcu brązowieje i gęstnieje przypominając w swej konsystencji właśnie opium i zwane jest Lactucarium , jednakże nie posiada tak silnych właściwości narkotycznych. Łacińska nazwa tego zieloka to Lactuca virosa – po łacinie lactuca oznacza „mleczną sałatę”, a virosa oznacza „toksyczna” z racji tego iż roślina spożyta na surowo generuje poważne problemy zdrowotne wymagające intensywnej hospitalizacji. Pojawiają się silne poty, zawroty głowy i halucynacje słuchowe, sztywność karku, rozszerzenie źrenic, szum w uszach, zaburzenia widzenia, niezborność ruchów i uczucie upojenia, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, zatrzymanie moczu i nadaktywność współczulna, co sugeruje mechanizm antycholinergiczny. Pojawia się także senność a w poważniejszych przypadkach przyspieszenie i upośledzenie oddechu, przyspieszenie lub czasem spowolnienie skurczów serca oraz ciągły, nieprzerwany sen.

Zatem ostrożnie bo sałatę trzeba umiejętnie przygotować lub zebrać sok mleczny by wykonać Lactucarium.
Tyle w temacie wstępu.

Tera botanicznie:

To dwuletnie zioło (sporadycznie roślina jednoroczna) rosnące nad brzegami rzek i na nieużytkach do maksymalnej wysokości siedmiu stóp (pi razy oko dwa i dziesińć metry) kwitnące w lipcu i sierpniu. Ma jasnozieloną, czasem purpurowo nakrapianą, wyprostowaną łodygę (dołem szczeciniasta w górze gładka), która wyrasta z brązowego korzenia palowego. Rdzeń pędu ma kolor zielony.

Liście odziomkowe Sałaty jadowitej są wycinanoząbkowane lub czasem pierzastosieczne (mniej podzielone niż u Sałaty kompasowej), zwężające się w ogonek o strzałkowatej nasadzie. Dolne łodygowe niebieskawozielone, eliptycznolancetowate i ząbkowane o czerwonawych zakończeniach drobnych kolców na krawędzi. Górne liście są siedzące, całobrzegie, nasadą obejmują łodygę. Nerw środkowy liścia jest dęty czyli na przekroju ma dziurkę i posiada twarde kolce pojawiające się także na na nerwach drugiego rzędu.

Drobne, jasnożółte języczkowe kwiaty zebrane są w piramidalne wiechy (do piętnastu kwiatów w kwiatostanie) i wytwarzają podłużne, spłaszczone nasiona (niełupki) barwy purpurowej z jasnym brzegiem.


fot. własna

Powyższe cechy są ważne dla odróżnienia jej od niższej (meter i pół) Sałaty kompasowej (Lactuca serriola), dla której łodyga jest gładka, jasnozielona lub biaława, często prążkowana o rdzeniu białej barwy. Liście Kompasówki są pierzasto wcinane o nerwie środkowym pełnym na przekroju posiadającym również na spodniej stronie rządek kolców. Brak jest natomiast kolców na nerwach drugorzędowych. Kolce na krawędzi liści mają białe zakończenia. Nasiona są także spłaszczonymi niełupkami jednak barwy brązowej z wyraźnym podłużnym bruzdowaniem.

Sałata jadowita, czasami zwana też Łoczygą jadowitą pochodzi z południowo-zachodniej i środkowej części Europy, Afryki Północnej i zachodniej części Azji. W Polsce rzadko spotkacie ją w lasach, częściej typowo na ugorach lub stanowiskach ruderalnych najczęściej jako zieloka na gigancie z upraw do celów farmaceutycznych. Warto szukać jej też nad brzegami rzek i cieków wodnych bo lubi takie miejscówki. Jej kuzynka – Sałata kompasowa jest dość pospolita jako chwast w ogrodach, na rumowiskach, przydrożach i nasypach kolejowych zarówno na niżu jak i na niższych terenach górskich. Zatem większość z Was właśnie na tą sałatę jest zdana w poszukiwaniu surowca.

Odrobina historii

Wściekła Sałata od dawna znana jest w świecie „alternatywnych kuracji” – często określa się ją mianem Opium dla Ubogich. Stąd też jej nazwa Hippie Lettuce pochodzi właśnie od „rekreacyjnego” stosowania tego ziółka w środowiskach hippisowskich. Co więcej – w latach 70-tych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych dostępne były gptpwe preparaty do palenia pod nazwami handlowymi „L’Opium” i „Lettucene”. Obecnie roślina nie jest surowcem zakazanym przez Food and Drug Administration (FDA) co oznacza, że ​​można ją uprawiać, kupować i posiadać bez licencji. Obecnie European Medicines Agency (EMA) dopuszcza stosowanie ekstraktów i ich fizycznie modyfikowanych pochodnych, takich jak nalewki, oleożywice, destylaty otrzymane z Sałaty jadowitej i Sałaty kompasowej.

Obydwa gatunki już od starożytności wykorzystywane były w lecznictwie. Egipcjanie używali oleju z nasion łoczygi w żywieniu a w krajach arabskich jest on po dziś dzień skutecznym remedium w miażdżycy. Zapiski o tych ziołach odnaleźć można już u Dioskurydesa, Pliniusza Starszego oraz Galena. Pitagoras natomiast wspominał o jej narkotycznych właściwościach. W średniowieczu w użyciu były głównie nasiona (ślady w zapiskach Hildegardy z Bingen). Zioło nazywano czasami „rośliną eunuchów” ze względu na właściwości wyciszające i hamujące popęd płciowy. W historii medycyny też znajdziemy o niej wzmianki – Lactucarium było stosowane do wywołania narkozy aż do czasu zastosowania w tym celu chloroformu.

Sporo informacji można znaleźć także u naszych polskich autorów – zarówno w pracach Marcina z Urzędowa jak i Szymona Syreniusza. Ujmowali oni w swoich pracach także pospolitą Sałatę siewną (Lactuca sativa) jako podobnie działający surowiec. Jeżeli uważnie zerkniecie na właściwości Sałatnika leśnego (Mycelis muralis – dawniej Lactuca muralis) możecie odnaleźć podobne właściwości i zastosowanie.


fot. własna

Zatem po kolei do rzeczy jak to drzewiej zalecano poszczególne „sałatki”:

Marcin z Urzędowa

1 – Lactuca sativa – surowcem są nasiona i liście

Zastosowanie:

  • jako składnik diety
  • w diecie dla zmniejszenia pragnienia
  • w stanach zapalnych skóry wykorzystuje się działanie chłodzące i łagodzące
  • w stanach zapalnych żołądka przeciwdziała refluksowi żołądkowo-przełykowemu
  • przy bezsenności zwłaszcza nasiona
  • przy obstrukcjach i zaparciach
  • przy małej ilości pokarmu przy laktacji
  • przy nocnych polucjach

Marcin z Urzędowa uczula na skutki uboczne w postaci osłabienia wzroku przy spożywaniu dużych ilości sałaty.

2 – Lactuca serriola – zasadniczo zalecany jest sok mleczny (Lactucarium)

Zastosowanie:

  • – działa podobnie do maku polnego silnie nasennie
  • – zmniejsza bóle
  • – przeciwko puchlinie, obrzękom jako środek moczopędny
  • – w postaci collyrium czyli płukanek do oczu i spojówek
  • – w przypadku ciężkich oparzeń w postaci okładów z zmiażdżonego ziela łączonego z mlekiem kobiecym
  • – jako antidotum po ukąszeniu przez pająka

Natomias u Szymona Syreniusza czytamy:

1 – Lactuca sativa – ujmuje szersze spektrum surowców tj. nasiona, liście, głąb i sok mleczny w postaci odwarów, wyciągów winnych i wyciągów octowych

Zastosowanie:

  • nasiona jak i gotowane liście działają nasennie
  • sok mleczny w occie winnym w postaci okładów na głowę działa przeciwgorączkowo; uśmierza ból głowy w gorączce, ułatwia sen
  • odwar jako środek łagodzący napady padaczkowe wywołane gorączką
  • celem zmniejszenia popędu płciowego
  • nasiona zalecane na nocne polucje
  • okłady z odwarem z liści w bolesnych stanach zapalnych gruczołu piersiowego
  • sok mleczny z macerowanych wcześniej nasion przy białych upławach kobiecych
  • odwar z liści stosowany wewnętrzne działa mlekopędnie,
  • okłady z liści gotowanych w occie (w połączeniu z szafranem) stosowane w chorobach wątroby i śledziony
  • liście smażone w oleju sezamowym zalecane przeciwko żółtaczce, przeciwko białej biegunce i krwawym, wodnistym biegunkom spowodowanym chorobami wątroby,
  • ekstrakt winny z nasion przy krwawych wylewach z żołądka
  • odwar z liści jako środek żołądkowy zatrzymuje wymioty
  • ekstrakt winny z z liści działa przeciwbiegunkowo
  • w przypadku refluksu żołądkowo-przełykowego
  • odwar w postaci okładów uśmierza surowicze stany zapalne odbytnicy z towarzyszącym uczuciem „pieczenia”
  • przy obstrukcji i zatwardzeniach
  • jako okłady w łagodnej postaci półpaśca i w skupionych stanach zapalnych tkanki podskórnej z ropowicą
  • okłady z liści moczonych w winie w leczeniu przemieszczających się i rozkładających ciało wrzodów
  • przy ciężkich oparzeniach, np. ogniem, tłuszczem
  • płukanki z odwaru z liści w stanach nieżytowych nosa
  • odwar z liści sałaty z dodatkiem soku mlecznego w postaci płukanek w przypadku stanów zapalnych języczka
  • okłady z głąbu w przypadku zwichnięć i skręceń stawów
  • jako środek niedopuszczający do upojenia alkoholowego ( ciekawe… )

Jako skutki uboczne Szymon Syreniusz uczula:

  • zbyt często używany nie mniej szkodzi niż Blekot (Aethusa cynapium)
  • szkodliwy jest dla osób cierpiących na dychawicę oskrzelową i inne stany nieżytowe układu oddechowego z krwiopluciem
  • działa niekorzystnie w niektórych stanach nieżytowych żołądka z towarzyszącą śluzowo-ropną wydzieliną; podrażnia jelita

2 – Lactuca serriola – tu surowcem u Szymona Syreniusza są zarówno nasiona jak i świeży lub wysuszony sok mleczny

Zastosowanie:

  • działa silnie nasennie
  • łagodzi bóle wewnętrzne
  • wzbudza krwawienia miesięczne
  • sok rośliny używany w postaci collyrium usuwa błonki i inne zasłony z oczu oraz krosty i wypustki na źrenicy albo na bielmie
  • sok mleczny w kwaśnym syropie lub w miodowym occie stosowany w przypadku uogólnionych obrzęków
  • do przemywania ran i wrzodów dla przyspieszenia ich wygojenia
  • sok do wewnątrz i zewnętrznie jako antidotum przy ukąszeniach przez pająki lub inne jadowite insekty

W źródłach z przełomu XI i XX wieku znajdujemy także inne zastosowania:

  • Lactucarium służyło często do zafałszowań opium
  • stosowane na kolkę
  • w syropach stosowane na astmę i drażniący kaszel
  • jako analgetyk w chorobach nowotworowych
  • stosowane na Dnę (skazę moczanową)
  • olej z nasion stosowany przeciwko miażdżycy tętnic

Tyle z historycznych zapisków – teraz czas na współczesność. Zatem co na temat Wściekłej Sałaty ma nam do powiedzenia współczesna nauka?

po kolei:

Surowcem są:

Herba Lactucae virosae (ziele sałaty jadowitej)
Herba Lactucae serriolae (ziele sałaty kompasowej)

Obydwie rośliny, zarówno Sałata jadowita jak i Sałata kompasowa są wykorzystywane do pozyskiwania Lactucarium (wysychający na powietrzu sok otrzymany z nacięć na dolnej części łodygi kwitnących roślin). Skupimy się zasadniczo na Lactucarium zwanym w języku polskim Łoczyżnikiem.

W Farmakopei środek ten występuje w różnych postaciach:

  1. Lactucarium germanicum pozyskiwane z sałaty jadowitej (Lactuca virosa)
  2. Lactucarium gallicum pozyskiwane z gatunku Lactuca quercina (syn. Lactuca altissima, Lactuca sagittata)
  3. Lactucarium canadense pozyskiwane z gatunków Lactuca canadensis i Lactuca elongata (za Wielką Wodą)
  4. Lactucarium anglicum pozyskiwane z Sałaty siewnej (Lactuca sativa)

Lactucarium uzyskane z wymienionych gatunków traktuje się jako równorzędne i stosuje do dziś w lecznictwie oficjalnym wielu krajów. Zawiera ono laktucerynę (50-60%), amorficzną laktukopikrynę (znanej też jako intybin bo pierwszy raz została wyodrębniona z cykorii – Cichorium intybus), laktucynę czyli chemicznie laktony seskwiterpenowe.

Lactucarium jest środkiem moczopędnym, przeczyszczającym i uspokajającym, łagodzącym duszności, stany zapalne przewodu pokarmowego i skurcze macicy. Ma również działanie przeciwdrgawkowe i nasenne. Dodatkowo substancja ta zawiera śladowe ilości hioscyjaminy, która prawdopodobnie odpowiada za jej działanie uspokajające.

Teraz będzie sporo nudnej wyliczanki a cóże to jest w owym ziółeczku:

1 – w olejkach lotnych pozyskiwanych z surowca:

  • terpeny
  • laktony seskwiterpenowe: laktukopikryna (laktucyna i kwas p-hydroksyfenylooctowy), kwas laktukowy, laktucerol, laktuceral, laktuzyd A
  • trójterpeny: α- i β-amyryna, germanikol, laktuceryna (postrzegana jako mieszanina octanów α- i β-laktucerolu)
  • hioscyjamina
  • tokoferole
  • kauczuk
  • kwasy organiczne (kwas szczawiowy, cytrynowy, jabłkowy)
  • cukry (głównie mannitol)
  • asparagina

2 – w oleju tłoczonym z nasion:

  • kwas oleinowy (27%), linolenowy (58%), palmitynowy, stearynowy
  • β-sitosterol
  • α-tokoferol
  • skwalen, kauczuk
  • hioscyjamina
  • laktucerol, α- i β-amyryna, germanikol (izolupeol)
  • kwasy: szczawiowy, cytrynowy, jabłkowy;

Oficjalnie w fitofarmakologii wymieniane są następujące właściwości:

– depresyjny wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, w tym na ośrodek kaszlu
– właściwości narkotyczne: łagodnie hipnotyzujące, uspokajające, uśmierzające ból
– spazmolityczne
– moczopędne
– zapobiegające miażdżycy tętnic
– obniżające poziom cukru we krwi

UWAGI:


– NIE stwierdzono działań niepożądanych przy prawidłowym stosowaniu dawek Lactucarium (0,06-0,3 g per dosi)

– lek wykazuje niską zdolność uczulającą

– przedawkowanie wywołuje zaburzenia żołądkowo-jelitowe, przyspieszenie i upośledzenie oddechu, rozszerzenie źrenic, zawroty głowy, niezborność ruchową i senność !!!

Oficjalnie uznawany zakres zastosowania dla Łoczyżnika:

– przeciwkaszlowo w nieżytach oskrzeli, astmie

– schorzenia dróg moczowych

– w miażdżycy tętnic

Ponadto w homeopatii (k woli bycia precyzyjnym choć mierzi mnie to całe HomeoŚmeo) Lactucarium znajduje zastosowanie:

– w ostrym obłędzie alkoholowym (delirium tremens)

– przy wysięku opłucnowym i przy wodobrzuszu

– w zapaleniu krtani, zapaleniu tchawicy, ciężkim kaszlu (koklusz) jako środek przeciwkaszlowy w zastępstwie kodeiny

– przy obrzęku wątroby

– w dolegliwościach układu moczowego (dyzuria – zaburzenia w oddawaniu moczu)

– przy niedoborze pokarmu u matek karmiących

Najnowsze badania opublikowane w 2018 roku przez Journal of Ethnopharmacology udowodniły, że laktukopikryna występująca w ziole jest silnym inhibitorem acetylocholinesterazy. Zaobserwowano także, że laktukopikryna zwiększa neurytogenezę w komórkach mózgowych u zwierząt laboratoryjnych. Neurytogeneza to zjawisko, w którym komórki nerwowe wytwarzają dodatkowe wypustki zwane neurytami, łączące pomiędzy sobą neurony. Im więcej neurytów, tym silniejsza transmisja sygnałów nerwowych. Sugeruje to, że dzika sałata może pomóc w zachowaniu funkcji mózgu u osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami neurodegeneracyjnymi, takimi jak choroba Parkinsona lecz niezbędne sa dalsze badania w tej materii.
R. Venkatesan, W.S. Shim, E.J. Yeo, S.Y. Kim – „Lactucopicrin potentiates neuritogenesis and neurotrophic effects by regulating Ca2+/CaMKII/ATF1 signaling pathway”, Journal of Ethnopharmacology. Feb 2018


Przeciwwskazania

Ze względu na potencjalne działanie, dzika sałata nie powinna być stosowana u kobiet w ciąży, matek karmiących i dzieci. Istnieją również doniesienia, że dzika sałata może pogorszyć stany, takie jak łagodny przerost gruczołu krokowego lub jaskra z wąskim kątem przesączania, na które mają wpływ inhibitory acetylocholinesterazy.

Obecnie w Polsce surowiec nie jest wykorzystywany w lecznictwie oficjalnym (a szkoda) bo w innych krajach (m.in. w Niemczech) mleczko nadal używane jest do produkcji Lactucarium.

Na deser wisienki czyli RECEPTURY

ekstrakt: świeże rozdrobnione ziele zalewacie 90% spirytusem w proporcji 1:1 i po pięciu dniach maceracji, filtrujesz i odparowujesz 2/3 uzyskanego płynu celem zagęszczenia
– dawka jednorazowa 0.5 grama / dobowa 2 gramy

tynktura: tak samo świeże ziele zalewacie spirytusem o mocy 87% w proporcji 10:12 i po ośmiodniowej maceracji filtrujesz
– dawka jednorazowa 1 ml 3-4 razy dziennie

intrakt: tak samo świeże ziele zalewacie spirytusem o mocy 50% w proporcji 1:5 i po tygodniowej maceracji filtrujesz
– dawka 3 razy dziennie po 10-20 kropel


fot. własna

W opracowaniu posiłkowałem się pracami:

Izabella Stępkowska – „Porównanie działania leczniczego Lactuca sp. na podstawie medycyny dawnej, ludowej i współczesnej”, Postępy Fitoterapii 4/2004

dr Henryk Różański – „Sałata jadowita jako środek przeciwkaszlowy i uspokajający
https://rozanski.li/2224/

Anna Trojanowska – „Lactuca sp. jako roślina lecznicza w publikacjach polskich XIX wieku”, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki 2005

Sima Besharat, Mahsa Besharat, Ali Jabbari – „Wild lettuce (Lactuca virosa) toxicity”, British Medical Journal 2009

Czarci Pazur

Od lad znałem i polecałem chętnie osobom w potrzebie to ziółko. Jednak dopiero własne doświadczenie najlepiej uczy czy dany „zielok” jest rzeczywiście wart uwagi. No cóż, młode wiekiem już nie jest moje cielsko zatem nadmierna jego eksploatacja w czasie brytyjskiego Lockdown’u w połączeniu z całkowitym paraliżem tutejszej służby zdrowia zajętej pandemią i nieefektywnością ogólnie dostępnych niesterydowych leków przeciwzapalnych przypomniałem sobie o stojącej głęboko w szafce niebieskiej buteleczce. Pozostała ona po ostatnim epizodzie łuszczycowego zapalenia stawów mojej połowicy – nadszedł właśnie ten czas bym sam sprawdził moc w niej drzemiącą. Extractum Harpagophytii widnieje na ulotce – wodnoalkoholowy wyciąg z korzenia tej rośliny. To skłoniło mnie do przypomnienia wam odrobiny tego co o niej wiadomo.

Hakorośl rozesłana (Harpagophytum procumbens), czyli Czarci Pazur – Devil’s Claw. Anglojęzyczna Devil’s Claw pochodzi od kształtu owocu – to wydłużona torebka pokryta kolcami przypominająca łapę z pazurami a z racji tego, że są one bardzo twarde i głęboko kaleczą uzyskały przydomek Diabli Pazur.

Roślina ta występuje głównie we wschodniej i południowo-wschodniej części Namibii, południowej Botswanie i rejonie Kalahari Prowincji Przylądkowej Północnej Południowej. To wieloletnia bylina dorastająca do 60 cm wysokości i rozłożysta na półtorej metra przez tworzenie płożących się pędów. Korzenie są bulwiaste. wyrastające przybyszowo; liście są drobne, dłoniasto-klapowane; kwiaty czerwone z żółtym środkiem wyrastające pojedyńczo w kątach liściowych.

Powstało wiele publikacji na podstawie badań naukowych począwszy uż od 1966 roku aż po dzień dzisiejszy. Hakorośl rozesłana jest tradycyjnym południowoafrykańskim lekiem ziołowym stosowanym głównie do leczenia zmian reumatycznych stawów. Stosuje się ją także jako środek przeciwbólowy, lek na gorączkę i remedium łagodzące stany alergiczne.

W korzeniu Hakorośli występują glikozydy irydoidowe (przeciętnie 1,5-2%) takie jak Harpagozyd, Harpagid, Prokumbid, Werbaskozyd oraz izo-Akteozyd, ponadto flawonoidy: Kwercetyna, Kemferol i Luteolina; trójterpeny, m.in. kwas oleanolowy, fitosterole (np. beta-Sitosterol), woski, tłuszcze a także fenolokwasy (kwas chlorogenowy). Glikozydy znajdujące się w bulwach rośliny wydają się być najważniejszymi terapeutycznie składnikami. Aktywnymi składnikami są także acetylowane glikozydy fenolowe i terpenoidy.

Jednakże dowiedziono, że wyciągi z całych roślin mają lepszy efekt terapeutyczny niż te przygotowane z izolowanych surowców. Przegląd badań klinicznych z użyciem preparatów Harpagophytum procumbens w leczeniu bólów stawowych i dolnej części dolnej części kręgosłupa wykazał, że stosowanie wyciągów zawierających 50 do 60 mg harpagozydu na dobę dawało więcej wiarygodne wyniki i były bardziej skuteczne w łagodzeniu bólu i poprawie mobilności niż wyciągi z mniejszymi ilościami.

Związki flawonoidowe o działaniu moczopędnym, sprawiają że korzeń obniża poziom kwasu moczowego we krwi, co w połączeniu z działaniem przeciwbólowym sugeruje zastosowanie surowca w leczeniu dny moczanowej.

Diabelski pazur wykazuje też działanie chondroprotekcyjne, prawdopodobnie poprzez hamowanie mediatorów stanu zapalnego, w tym cyklooksygenazy-2, leukotrienów, tlenku azotu, czynnika martwicy nowotworów α i interleukiny-1β oraz poprzez hamowanie metaloproteinaz macierzy i elastazy. Spostrzeżono też, że Czarci Pazur może zwiększać kwasowość żołądka, dlatego zaleca się ostrożność w stosowaniu tego surowca wraz z NLPZ lub kortykosteroidami. Zaleca się także zachowanie ostrożności w różnych stanach, takich jak ciąża oraz zaburzenia sercowo-naczyniowe. Produkt przedawkowany moze wywołać biegunkę a samo stosowanie może zakłócać działanie tyklopidyny i warfaryny.

Istniejącymi przeciwwskazaniami do stosowania Hakorośli są:

  • choroba wrzodowa żołądka
  • ciąża i karmienie piersią
  • leczenie insuliną
  • okres szczepień ochronnych
  • w przypadku kamicy żółciowej wymagana jest konsultacja lekarska by właściwościami żółciopędnymi nie wywołać u chorego ataku kolki wątrobowej lub niedrożności dróg żółciowych.

Zatem po całej tej nudnej treści czas na ogólne określenie działania. Diabelski Pazur posiada właściwości:

  • przeciwzapalne
  • przeciwreumatyczne
  • przeciwbólowe
  • przeciwartretyczne
  • pobudzające trawienie poprzez stymulację wydzielania soków trawiennych w ty i żółci.

Zatem czas teraz by wyjaśnić w jakich chorobach możemy korzystać z dobroci jakie oferuje nam Diabelski Pazur. Są to:

– choroby reumatyczne, artretyzm, bóle mięśni i stawów,

– stany zapalne ścięgien i więzadeł, kontuzje sportowe,

– niedokwaśność i bezsoczność żołądka, zaburzenia przepływu żółci, stany zapalne wątroby, wirusowe zapalenie wątroby,

– nerwobóle, zapalenie wielonerwowe, rwa kulszowa.

Przeciwzapalne i przeciwbólowe właściwości Diabelskiego Pazura mogą być wykorzystane także:

– w stanach zapalnych dróg rodnych (np. zapalenie przydatków, zapalenie sromu, upławy, zapalenie jąder),

– w chorobach alergicznych i autoimmunologicznych (np. łuszczyca, toczeń rumieniowaty, ziarnica, twardzina),

– w chorobach przeziębieniowych i chorobach zakaźnych

– w stanach, kiedy korzystne jest hamowanie procesów zapalnych (trądziki, przewlekłe zapalenia oczu oraz uszu na tle infekcji bakteryjnych a także stany zapalne połączone z wysiękiem,

– ze względu na obecność glikozydów irydoidowych Hakorośl może zastąpić ziele Świetlika, stosując okłady z naparu z równoczesnym piciem naparu lub nalewki.

Na koniec wypada podzielić się recepturami jeśli zdecydujemy się na własnoręczną obróbkę surowca:

Tinctura Harpagophyti czyli naleweczka:

1 część rozdrobnionego korzenia zalewamy 3 części alkoholu 40-60% i macerujemy przez dziesięć dni po czym filtrujemy przechowując w ciemnym szkle. Stosuje się ją trzy razy dobowo po 5 ml (łyżeczka do herbaty)

Infusum Harpagophyti czyli napar:

3÷4 g rozdrobnionego korzenia zalewamy 100 ml wrzącej wody i odstawiamy na pół godziny pod przykryciem, po czym odcedzamy i uzupełniajmy so 100 ml brakującą ilość wody. Tak przygotowany napar stosujemy w trzech porcjach dziennie, nadaje się on także do stosowania zewnętrznego w postaci okładów, płukanek i przemywań.

Leśny Zgredzik- babka i przyjaciele (wpis dla dzieci z 8 Sierpnia 2018)

Czas zatem by przywitać się Wami moje szkraby.

Wasi rodzice i dziadkowie być może znają mnie i moje opowiadania o tym jak chodzę i szukam ciekawych roślin. Nazywają mnie Starym Zgredem a Wy możecie mnie nazywać Leśnym Zgredkiem. Czy wy też chętnie lubicie poznawać rośliny wokół Was?

Rośliny rosną w różnych miejscach, jedne na łąkach i na polach, inne nad wodą lub w miejscach gdzie stoi woda a jeszcze inne wśród drzew lub krzaków. To tak samo jak z ludźmi – jedni lubią wieś i niewielkie domy, inni miasto i bloki mieszkalne a jeszcze inni uwielbiają mieszkać tam, gdzie niewielu chodzi lub jeździ w niewielkich leśniczówkach lub domach w głębi lasu.

Rośliny są też jak ludzie, mają swoje imiona i nazwiska ale trochę inne. Ot chociażby często rosnąca na podwórkach babka większa – dla niej „babka” to tak jak dla was imię a „większa” to nazwisko wyróżniające właśnie ją spośród innych „babek”. Kiedy poznacie roślinki to na pewno zachce Wam się dać im imiona by łatwiej je rozpoznawać i czasem z nimi rozmawiać. Moje wnuki też tak robią i cieszą się kiedy na spacerze spotkają kogoś kogo znajomego.

Na początek tej przygody chcę Wam opowiedzieć kilka rzeczy.

Zabawa w poznawanie roślin to bardzo ciekawe zajęcie. Jednak musicie o jednym pamiętać by zawsze pytać dorosłych czy możecie dotknąć roślinki – mogą one oparzyć jak pokrzywa, mogą pokłuć, mogą zrobić bąble na rączkach a po co – lepiej najpierw zapytać niż potem płakać.

Tak samo nie wkładajcie do buzi niczego czego nie znacie. Kiedy „prawie znacie” to zapytajcie mamę, babcię albo ciocię czy aby „dobrze znacie” – wtedy będzie i fajnie i smacznie a nie stanie się nieszczęście z bolącym brzuchem, buzią albo pełnymi majtkami…

Kto chce posłuchać opowieści Leśnego Zgreda co zrobić w lesie jak zdarzy się niemiła niespodzianka z pokrzywą, osą, komarem albo pszczołą?

Zacząłem opowiadanie od Babki, bo spotkacie ją prawie wszędzie i zawsze wam pomoże by jakiś „ałok” mniej bolał. Wystarczy zerwać listeczek, lekko go poturlać w rączkach i położyć tam gdzie boli. Czasem w trakcie zabawy wejdziecie w pokrzywy i co zrobić kiedy parzy?

Też możecie użyć babki choć wokół pokrzyw rosną też inne rośliny, które leczą to co boli. Poproście mamę lub tatę, babcię lub dziadka ciocię lub wujka by wam je pokazali. Babka większa czasem może mieć ogromne liście.

Szczawie to takie gorzkie zielone liście – nie wszystkie szczawie są kwaśne – właśnie te gorzkie sprawiają pomagają przy podobnych „nieszczęściach”. Tak samo możecie zrobić z tymi liśćmi jak z liśćmi babki kiedy poparzycie się pokrzywą.

Kiedy boli bo ukłuła osa, pszczoła albo komar to najlepiej sięgnąć po roślinkę często rosnącą obok krzaków lub w lesie a którą ja nazywam Stasiem. Poproście dorosłych by wam je pokazali. Stasie nieładnie pachną ale za to są bardzo silne w przeganianiu „boloka”. Wystarczy zerwać listek, podobnie go obturlać w rączkach i rozetrzeć tam gdzie coś ugryzło albo pokrzywa dziabnęła.

Podobnie nieładnie pachną inne „zieloki” rosnące jednak tam gdzie mokro – przy rzekach i strumieniach, nad stawami i jeziorami, podmokłych łąkach albo przy rowach z wodą wokół pól. To Trędowniki – ich listeczki roztarte w rączkach tak samo jak listeczki Babki też robią „Abra Kadabra Simsala Bim” i przestaje boleć poparzenie, ukłucie czy ugryzienie przez jakiegoś bzyczka.

Czasem możecie spotkać na spacerach, szczególnie nad rzeczkami wielkie rośliny z pięknymi kwiatami co wyglądają jak czapki krasnali – to Niecierpki, bo bardzo nie lubią kiedy się dotyka ich strączków z nasionkami – bardzo szybko pękają i strzelają nasionkami wokoło. Ich liście tak samo sprawiają, że pamiątki po niegrzecznych bzyczkach przestają boleć.

Wokół was jest dużo roślinek które pomogą kiedy boli albo stanie się nieszczęście. Kiedy uderzycie się w kolanko, łokieć albo kiedy odrapiecie sobie skórę też można szybko sobie pomóc. Na pewno widzieliście nie raz wielgachne liście krzaczka, na którym rosną czepialskie rzepy (czasem nazywacie je dziadami albo szwabami). Taki duży liść jest jak bandaż – można zrobić opatrunek gdzie macie „boloka” jednak trzeba z takiego liścia obciąć grubą „żyłę” wystającą od spodu by łatwiej owinąć nieszczęśliwe miejsce.

Czasem się zdarzy, że skaleczycie się i leci Wam krew i nie chce przestać. Wówczas poszukajcie z mamą lub tatą niewielkich kwiatków – o różnych kolorach i różnym kształcie listeczków, które nazywają się Bodziszkami bo z kwiatków po przekwitnięciu robią się takie długie strączki jak dziubki co bodzą. Niezależnie od tego, który to z tych bodziszków ich liście mocno zgniecione i przyłożone do rany zaczarują i krew przestanie lecieć.

Tak samo czarują inne roślinki często rosnące na łąkach a nazywane przez dorosłych Krwawnikami i Krwiściągami.

Biegacie wesoło i skaczecie często nieostrożnie a wtedy czasem zdarza się to o czym mówiła mi moja babcia Paulka – „z graczki przyjdą płaczki” i się o coś uderzycie a potem boli albo kolano, albo łokieć, nózia, rączka… Często możecie spotkać w różnych zapomnianych i zaniedbanych miejscach albo i czasem w ogródkach Chrzan z którego korzeni dorośli robią smaczną piekącą pastę co tak samo się nazywa albo musztardę. Jego liście tak samo lekko obturlane, zawinięte wokół tego co was boli będą czarować i dalej będziecie się mogły cieszyć spacerem.

Pamiętajcie – wszystko co przykładacie do „boloka” wcześniej musi być jeśli jest taka możliwość czyste, podobnie jak ta ranka – opłuczcie czystą wodą i zieloka i ałoka.

Chętnie bym się z Wami wybrał pokazać te wszystkie roślinki i nauczyć was jak łatwo i szybko można sobie pomagać kiedy się bawimy i stanie się „wypadek”. Może kiedyś…

Aha – teraz możecie zacząć marudzić by wyciągnąć mamę i tatę, babcie i dziadka albo ciocię i wujka na spacer by poznać roślinki o których dzisiaj wam opowiedziałem.

Wkrótce spotkamy się znowu

Basta !.. ( reedit )

Podnoszą mi coponiektórzy ciśnienie jak zwykle… a jeszcze wczoraj było tak:

…No i stało się – Ktoś o zrytym bereciku zaraportował moje konto w tak podły sposób, że odechciewa mi się tego komentować…

Trudno – pomagałem, zarywałem noce i dnie, szukałem wciąż nowych sposobów radzenia sobie z chorobami a Wy tak mi się odpłaciliście…?

Nie wiem czy kiedykolwiek wrócę i kiedykolwiek jeszcze podam komuś pomocną dłoń – miarka się przebrała i odechciało mi się bo takiej „wdzięczności” się nie spodziewałem … „

nic mnie tak nie wycisza jak samotny spacer w cichej części Howell Wood

A co ja się będę irytował osobami toksycznymi, maluczkimi i złośliwymi zawistnikami. Wytrzymam kolejny tygodniowy ban całkowicie ograniczający mi aktywność zarówno na eFBuku jak i w Messengerze. Wszak jest jeszcze wspaniałe życie w realu i to właśnie ono daje mi najwięcej satysfakcji. Niech dalej się babrają w tym swoim bagienku nienawiści i maluczkości – ja byłem, jestem i dalej będę sobą – Starym Zgredem czy to się komuś podoba czy nie. Zbyt wiele osób mi zaufało bym teraz dał się stłamsić i zrejterował.

i TO jest właśnie owe BASTA

Zatem nie panikujcie
czasem wywalę prosto z mostu co mi leży na wątrobie lecz na pewno nie dam z siebie zrobić frajera.

Tutsan


fot. własna

Dziś tak mnie naszło by wreszcie podzielić się w Wami sekretem niezwykłych dekoracyjnych krzewów należących do rodzaju Hypericum – Dziurawiec.

W grupie tej prym wiedzie Dziurawiec barwierski (Hypericum androsaemum), Dziurawiec kielichowaty (Hypericum calycinum), Dziurawiec cuchnący (Hypericum hircinum), Dziurawiec wielkokwiatowy (Hypericum grandifolium), Dziurawiec rogownicowaty (Hypericum serastoides) i tzw Goldencup (Hypericum patulum) przez część botaników uznawany jako forma wyjściowa kultywaru ‚Hidcote‚ poprzez skrzyżowanie z Dziurawcem kielichowatym.

Zasadniczo znane są one jako krzewy dekoracyjne w ogrodach z racji i obfitego, zielonego często zimotrwałego listowia, które u niektórych gatunków jesienią wybarwiają się na czerwono; pięknych, żółtych kwiatów (ang. Sweet Amber) oraz bardzo dekoracyjnych, początkowo czerwonych a później czarnych jagodowych owoców.

Są to gatunki natywne dla Wschodniej Azji i części północnej Afryki a rozprzestrzeniły praktycznie na całej ziemi jako krzewy ozdobne. Często możecie spotkać je „na gigancie” w zacisznych lasach liściastych, zagajnikach, w żywopłotach granicznych gdzie doskonale się zadomowiły urozmaicając barwnie środowisko. Niestety ich kwiaty nie wytwarzają nektaru przez co nie wabią pospolitych bzyczących zapylaczy lecz zdane są na drobniejsze żuczki wabiąc ich często niezbyt przyjemnym zapachem (szczególnie Dziurawiec cuchnący).

Przez wieki wiedza o tych dziurawcach uległa zapomnieniu choć wszystkie z nich posiadają także właściwości lecznicze.

Skupimy się dziś na najpospolitszym z nich czyli Dziurawcu barwierskim zwanym w języku angielskim Tutsan. Nazwa ta pochodzi od staronormandzkiego „toute saine” (łac. „totus santus„), które tłumaczyć można jako „wszystko zdrowe”. W Portugalii znany jest jako „Hipericão do Gerês” z racji obfitego występowania na obszarze parku narodowego Gerês. W Walii zwany jest „Dail y Beiblau” (Bibijne Liście) gdyż jego słodko pachnące liście były używane jako zakładki do książek, a najpopularniejszą książką w Walii była Biblia.

Ich jagody uznawane są w wielu pracach jako toksyczne z racji obecności dużych ilości kwasu szikimowego i chlorogenowego, a także barwnika ksantonowego typu tetraoksydowanego, które w nadmiarze wywołują nudności i biegunkę. Jednakże owe jagody mają swoje zapomniane właściwości – jedna lub dwie zjedzone na surowo silnie dezynfekują jamę ustną i łagodzą podrażnienia gardła.

Dawniej Tutsan był używany jako środek do oczyszczania ran i jako środek antyseptyczny i przyspieszający gojenie się ran; środek moczopędny (we Francji kompot z czarnych dojrzałych owoców wciąż ma takie zastosowanie na prowincji) oraz jako remedium łagodzące dolegliwości żołądkowe pod postacią naparów jak i okładów z papki ze świeżych liści we wszystkich wspomnianych dolegliwościach. Stosowano to zioło również do leczenia gorączki, aby pozbyć się kamieni żółciowych – Portugalczycy do dziś uznają je jako zioło ochronne dla wątroby szczególnie w przypadku żółtaczki oraz jako silny środek moczopędny. Świeże liście są dobre w okładach ponieważ działają antyseptycznie i oczyszczają rany. Sprawdzają się one w warunkach polowych – jeśli masz skaleczenie, możesz zmiażdżyć świeży liść i pocierać nim ranę, aby utrzymać ją w czystości i przyspieszyć gojenie. Obecne w ziole ksantony odpowiedzialne są za właściwości repellencyjne względem owadów zatem wtarcie kilku listków w odsłonięte części ciała może Was uchronić od wielu uciążliwych insektów.

W zapiskach XVII wiecznego lekarzy odnalezionych w walijskiej osadzie Myddfai znajdujemy taką oto recepturę:

„…weź po równo Bylicy, Marzanny barwierskiej, Wiązówki błotnej, Krwawnika, Konopi, czerwona kapusta i Tutsan – wszystkie te siedem ziół dadzą remedium temu, kto je wszystkie a nie będzie długo chorzał na zranione płuco ani nie troskał o swe życie…

Jeśli choroba znacznie poważniejsza i ciężej dolega przygotuj remedyjum z ziół macerowanych dwie niedziele w mocnym piwie pszennym: Tutsan, Jarnik, Wiązówkę, ziele Dziurawca, Bluszczyk kurdybanek, Krwawnik, liście Brzozy, Krwiściąg, Orlik, Serdecznik, Wawrzyn, Nawrot, Bukwicę, Ogórecznik, Mniszek, Rolnicę, Rdest ziemnowodny i Przylaszczkę…”


fot. własna

Obecnie wyizolowano wiele aktywnych związków chemicznych wykazujących właściwości lecznicze: kwas szikimowy, kwas galusowy, taksyfolina, epikatechiny, kwas p-kumarowego, trans-resweratrol, kwas kawowy, kwas trans-ferulowy, kwas chlorogenowy, kwas neochlorogenowy, kwas 5-di-okaffeoilochinowy, rutyna, kwercetyna, kwercytryna, izokwercytryna, hiperozyd, hiperycyna, hiperforyna i nonakozan (szczególnie w młodych pędach). Ich obecność potwierdza etnofarmakologiczne zastosowanie zioła w wzmiankowanych uprzednio problemach zdrowotnych.

Współczesne barania nad ich składem potwierdziły, że ekstrakty z czerwonych jagód wykazuje silną cytotoksyczność względem ludzkich komórek nowotworowych (czerniak złośliwy, gruczolakorak piersi i rak okrężnicy). Potwierdzono także wpływ ekstraktu z na układ odpornościowy poprzez silną silną stymulację limfocytów już w bardzo niskich dawkach (0,4–6 μg/ml). Z tej racji stały się one elementem protokołu wspomagającego walkę z chorobami nowotworowymi jako środek zarówno stymulujący układ odpornościowy do walki z rakiem jak i wywołujący apoptozę komórek rakowych wobec zarówno czerniaka, gruczolaka piersi jak i nowotworów jelita grubego.

Reasumując – ten inwazyjny chwast (niestety kiedy ucieka z upraw ogrodowych szybko się nim staje) może przynieść nam wszystkim korzyści. Niezbędne są jednak dalsze badania by ustalić, jaką wartość leczniczą ma ta roślina zapomniana w mrokach historii.

źródła:

Giovanni Caprioli, Alessia Alunno, Daniela Beghell and collab. – Constituents and Biological Activity of the Berry-Like Fruits from Hypericum androsaemum, Frontiers in Plant Science 2016


Stinking Tutsan (Hypericum hircinum) – fot. własna