Malleus Maleficarum czyli Lex Szarlatan

Muszę Wam coś powiedzieć bo nie wytrzymuję z całym tym Laum o Lex Szarlatan.

Samo ukończenie kursu Zielarz-Fitoterapeuta NIKOMU z Was nie daje uprawńień do leczenia ludzi ani do stawiania diagnoz bez względu na to, czy usługa jest odpłatna, czy darmowa.

W Polsce leczyć ludzi (w tym za pomocą ziół i leków roślinnych bo te są klasyfikowane jako tzw. produkty lecznicze) mogą wyłącznie osoby z wykształceniem lekarskim lub medycznym. Zielarz-fitoterapeuta nie jest zawodem medycznym i nie posiada takowych uprawnień.

Zawód Zielarz-Fitoterapeuta jest nieuregulowany; kod zawodu 323012 widnieje w klasyfikacji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, co oznacza, że jest to oficjalnie uznany za FACH RYNKOWY, nie wymagający państwowych, licencjonowanych uprawnień leczniczych.

Certyfikat z kursu pozwala na legalne prowadzenie poradnictwa zielarskiego, profilaktyki prozdrowotnej, handlu ziołami oraz prowadzenie sklepu zielarsko-medycznego i NIC WIĘCEJ !

Polskie prawo ma takich „niesfornych zielarzy” swoje sposoby, gdyby po takowym „kursie” deczko się zagalopowali:

Pobieranie pieniędzy za „leczenie chorób”, „terapię” czy „przepisywanie mikstur na konkretne schorzenia” bez dyplomu lekarza jest w Polsce nielegalne i podlega stosownym przepisom.

Pamiętajcie – podawanie się za osobę uprawnioną do leczenia lub wprowadzanie klientów w błąd co do właściwości leczniczych usług może zostać uznane za nielegalne wykonywanie praktyki lekarskiej.

Wówczas może zostać nałożona na Was kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku grozi nawet za samo udzielanie świadczeń zdrowotnych. Jeśli taka osoba narazi pacjenta na utratę zdrowia lub życia albo działa w celach zarobkowych i oszukuje ludzi, sankcje rosną – administracyjne kary pieniężne sięgają nawet do JEDNEGO MILIONA złotych a odsiadka zgodnie z art. 157 lub 155 KK ma „widełki” od 3 do 5 lat więzienia.

Teraz czas wyjaśnić co Wam wolno kiedy ukończyliście takowe kursiki:

  • Wolno Wam rozmawiać o właściwościach ziół, ich wspieraniu organizmu czy suplementacji, lecz zawsze w ramach profilaktyki i z wyraźnym zaznaczeniem, że nie zastępuje to porady lekarskiej.
  • Możecie pozyskiwać zióła i rośliny lecznicze przyprawowe i olejkodajne od plantatorów i zbieraczy ziół pamiętając o zakazie zbioru gatunków podlegających ochronie.
  • Wolno Wam dokonywać oceny jakości i własności surowców oraz produktów kosmetycznych, zielarskich.
  • Macie prawo nadzorować proces suszenia ziół i roślin leczniczych oraz dbać o przestrzeganie norm, jakim powinny odpowiadać poszczególne surowce (tzw. standaryzacja materiału roślinnego).
  • Możecie, pod kierunkiem farmaceuty w laboratoriach badać substancje czynne pomocne w leczeniu chorób.
  • Wolno także pośredniczyć w sprzedaży produktów zielarskich oraz pilnować przestrzegania norm i okresów ich ważności w hurtowniach i sklepach zielarskich.
  • Przy zakupie produktów zielarskich możecie doradzać zgodnie z informacjami zawartymi w ulotkach załączonych do produktów.
  • Jeżeli macie odpowiednią wiedzę ale nie Parcie na Szkło, wo;no Wam popularyzować wiedzę o właściwościach ziół i roślin leczniczych w mediach, prowadzić hobbystyczne szkolenia lub warsztaty w zakresie medycyny naturalnej w zakresie ziołolecznictwa – nie łapcie wszystich wron za ogony jak to często obserwuję u „absolwentów”.
  • Możecie współpracować z firmami zajmującymi się w uprawą i przetwórstwem ziół i roślin leczniczych.

KONIECZNIE powinniście współdziałać z lekarzami oraz innymi przedstawicielami medycyny akademickiej.

Macie także jeden KARDYNALNY obowiązek – stałego doskonalenia wiedzy i umiejętności dotyczących właściwości ziół i roślin leczniczych poprzez udział w szkoleniach, seminariach i konferencjach.

Ogarnijcie się i działajcie zgodnie z prawem bez wszczynania niepotrzebnego Larum, które miast pomagać ogromnie szkodzi polsiemu zielarstwu i fitopterapii.

Dictum

Dodaj komentarz